NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA
Agnieszka Rodowicz
[2010-07-01]


Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz.

<<< PC stopiony podczas pożaru. Muzeum Pożarnictwa, Warszawa, fot. Agnieszka Rodowicz

<<< But-samolot wykonany przez jednego z warszawskich szewców, fot. Agnieszka Rodowicz

<<< Eksponat z Muzeum Ewolucji PAN, Warszawa, fot. Agnieszka Rodowicz

MUZEUM MARII SKŁODOWSKIEJ-CURIE 
Po pierwsze to jedyne na świecie muzeum noblistki. Po drugie znajduje się w jej dawnym mieszkaniu. Po trzecie cudownie skrzypią tu schody i drewniana podłoga. Poza tym w trzech pomieszczeniach są głównie zdjęcia. Setki zdjęć na których MSC poznaje swojego męża, uczy się, pracuje, wychowuje córkę, wypoczywa na wakacjach… Przyklejone niezbyt równo do malowanych tablic paździerzowych wyglądają jak gazetka szkolna. Jest też kilka gablot z osobistymi rzeczami uczonej: kałamarzem, linijką, kamiennym przyciskiem do papieru, etui do okularów, skórzaną torebką... W ostatniej sali jest kilka urządzeń i przyrządów, niestety nieopisanych, diaporama pracowni małżonków Curie oraz dwa pecety. Na każdym z nich w folderach „Marysia1” i „Marysia2” można znaleźć prezentacje w power poincie o życiu noblistki. Przygotowali je uczniowie szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Dzieciaki, które przychodzą do muzeum, a to główni goście, poza Japończykami, kiedy tylko wychowawczyni nie patrzy, próbują włamać się do systemu komputera albo bezskutecznie poszukują w nim internetu. Z ekspozycji nie można się dowiedzieć za co właściwie MSC dostała nagrodę Nobla, ale można zobaczyć rysunek ulubionego psa rodziny Curie, świadectwo chrztu Marii, znaczek pocztowy, na którym wygląda jak święta, jedno z nielicznych zdjęć na którym MSC się uśmiecha. W kasie są za to do kupienia ciekawe albumy np. Chemia radiacyjna i ja, Wilno chemiczne do połowy XIX stulecia, Bale noblistów. Jest jakiś urok w tym miejscu. Może to promieniowanie?

Adres: ul. Freta 16, Warszawa
Czynne: wtorek – niedziela, 8.30 lub 10 do 16.30 lub 17
Wstęp 10/5 zł

MUZEUM MIAR
To zadziwiające, że jest. Żeby je zobaczyć, trzeba się umówić. A jest naprawdę interesujące. Jak wyjaśnił mi student historii opiekujący się zbiorami w ramach stażu, który odbywa w GUM-ie (Główny Urząd Miar), to nie jest muzeum tylko zbiory muzealne. Mniejsza. Znajdują się w pięknym budynku, który przed wojną był siedzibą Banku Polskiego. Eksponaty stoją na podłodze, leżą w gablotach na korytarzach urzędu. Najcenniejszym eksponatem, którego niestety nie można obejrzeć, jest wzorzec kilograma. Jest tak cenny (niewiele już takich na świecie), że trzymany jest pod szklanymi kloszami, w osobnym pomieszczeniu, w którym utrzymywana jest odpowiednia temperatura, wilgotność i sterylność. Co ciekawsze, nawet osoby pracujące w laboratoriach urzędu go nie widziały. No może niektóre, bo wzorzec jest używany. Raz na pięć lat. W gablocie można za to obejrzeć jego kopię. Ciężarek jest malutki bo stop platyny i irydu, z którego są wykonane jest bardzo ciężki. A skoro jest wzorzec kilograma, to tu też przechowywany jest „państwowy wzorzec miary długości”, czyli wzorcowy metr. To już co prawda przeżytek, bo teraz długości metra nie określa już 1/1 000 000 południka przebiegającego przez Paryż, ale zobaczyć nie zawadzi.
W GUM-ie można też dowiedzieć się co właściwie znaczy powiedzenie „dobrać się jak w korcu maku”, bo wśród eksponatów są korce – pojemniki miarowe służące głównie do mierzenia zboża. Korzec to 120 litrów. Po wizycie tutaj jasne stają się też dwa inne powiedzenia: „nudy na pudy” i „łut szczęścia” – wzięły się od rosyjskich miar – łut i pud. Można też obejrzeć wagi do jajek, przyrząd do mierzenia gęstości ziemniaków, chińskie statery – wagi opiumowe. W jednej z gablot są przekroje odważników. Stąd można się dowiedzieć, że mają w środku komorę, w której znajdują się ołowiane kulki. W razie gdyby odważnik zrobił się lżejszy (dzieje się tak bo odważniki się ścierają), albo gdy stanie się zbyt ciężki (to również się zdarza, kiedy odważnik zardzewieje) można kulek dorzucić lub odjąć przez specjalny otworek na codzień zatkany klinem. Zaskakujący jest także mlekobadacz do badania gęstości i jakości (czyli zawartości tłuszczu) mleka. A poza tym woltomierze, watomierze, amperomierze i cała masa innych metrów i mierzy, np. psychometr służący, o dziwo, do pomiaru wilgotności powietrza. Gdyby służył do czego innego po wizycie w tym miejscu mógłby mi się przydać.

Adres: ul. Elektoralna 2, Warszawa
Czynne: zwiedzanie w dni powszednie w godz. 8-16, najlepiej w grupach, po zgłoszeniu mailowym: szkolenia@gum.gov.pl

MUZEUM POŻARNICTWA
Wystarczy zadzwonić do bocznych drzwi Straży Pożarnej, zameldować się dyżurnemu strażakowi, by przekroczyć drzwi strażnicy przu ul. Chłodnej. A tam pierwsze co można poczuć to zapach „Brutala”. Nic dziwnego, bycie strażakiem to w końcu tak męskie zajęcie, że nawet kandydat na prezydenta Polski nie pomoże. Ale do rzeczy, a raczej do pożaru. Może dlatego kolekcji pilnuje pani w bistorowym fartuszku. Najpierw zaprasza do sali pokazującej historię warszawskich straży pożarnych. Są tu proporce i sztandary, stroje, pasy bojowe, syreny alarmowe. Kryształowe wazony pamiątkowe z różnych okazji, dużo oryginalnych zdjęć przystojnych strażaków, świadectwa ukończenia kursów strażackich, obywatelska odznaka za pomoc w walce z tyfusem plamistym (czy trzeba było go gasić?). Niestety wiele z tych ciekawych dokumentów jest powieszona wysoko na ścianach, tak, że nie ma szansy dostrzec co przedstawiają. No chyba, żeby pomóc sobie drabiną.
W kolejnej sali, gdzie dla odmiany pachnie smarami, można przyjrzeć się różnym rodzajom gaśnic np. kuli, którą w przypadku pożaru toczy się w jego kierunku. Kula wybucha rozpylając wokoło gaśniczą pianę.
Jest kolekcja masek przeciwgazowych i strojów bojowych. Być może tu czerpał inspirację Paweł Althamer do złotych strojów, w których poleciało do Brukseli 150 Polaków-Kosmitów. Kolejne sale to cudne centrale telefoniczne i inne urządzenia nadawczo-odbiorcze, a wśród nich gramofon. Nie wiadomo czy grał do pożaru czy do tańca po pracy, bo tabliczki z opisem brak.
Kolejna, duża sala, a właściwie garaż, kryje w sobie kolekcję pojazdów strażackich. Ale najciekawsza (dla mnie) okazała się sala z przedmiotami, które przeżyły pożary: stopiony pecet, sztućce zatopione w kawałkach plastiku przypominające rzeźby, których nie powstydziłby się Hasior, szczątki samolotu, który rozbił się w Lesie Kabackim, butle turystyczne rozerwane w wybuchu i parę innych dość kuriozalnych obiektów. Na koniec pani w bistorowym fartuszku wręcza mi ulotkę z „nadmiarami”, żebym mogła dowiedzieć się więcej o muzeum.

Adres: ul. Chłodna 3, Warszawa
Czynne wtorki – piątki, 10-14
Wstęp wolny

MUZEUM CECHU RZEMIOSŁ SKÓRZANYCH
Nie jest łatwo się tu dostać. Muzeum czynne jest tylko trzy razy w tygodniu. Przy drzwiach 6 przycisków domofonu. Jeden oznaczony „muzeum”, ale nawet po trzecim dzwonku nikt się nie odzywa. W końcu udaje się wejść. W drodze na piętro wita wchodzących plakat reklamowy producenta protez. Muzeum to dwa pokoiki. Ale jakie! Jest tu warsztat rymarza i szewski. Są narzędzia rzemieślników, oryginalne dokumenty cechowe sprzed kilkuset lat. Kilkadziesiąt par butów i bucików: znanego warszawskiego szewca Brunona Kamińskiego, aktorki Władysławy Kordialik-Morawskiej, but-samolot, turecki kurdyban, skórzane kwiaty i oset (rzeźby Marii Szwed), drewniane modele bucików szewca Kazimierza Dadasiewicza, jedwabne jednorazowe pantofelki balowe z 1860 r. Uroku dodaje muzeum pewna nieporadność wykonania ekspozycji: wycinki z gazet, rysunki odbite na ksero, ryciny przyklejone są do szklanych kubików papierową taśmą klejącą, znaną jako „gęsia skórka”. Opisy eksponatów zrobione są odręcznie na kawałku papieru. W jednej z gablot nie działa podświetlenie, ale to, jak mówi pani Wiesława, która opiekuje się muzeum, nie tak ważna część ekspozycji. Z namaszczeniem natomiast pokazuje mi wycięte z zagranicznej gazety zdjęcia butów z muzeum obuwia w Toronto. Przyczepione są do płyty pilśniowej szpileczkami. Pani Wiesława potrafi o każdym ze zdjęć coś ciekawego powiedzieć.
Eksponatów można tu dotknąć, zważyć je w rękach, sprawdzić jak delikatne i lekkie są te buty. Nie wiem dlaczego w innych muzeach eksponatom szkodzi dotykanie, a tu nie. Może dlatego, że do Cechu Rzemiosł rzadko kto zagląda – przez ostatnie dwa miesiące nie było tu nikogo. Nie mam nic przeciwko temu, żeby było więcej takich muzeów.

Adres: ul. Wąski Dunaj 10, Warszawa
Czynne: czwartek, piątek, sobota, godz. 10-15
Wstęp wolny, ewentualnie co łaska

MUZEUM CECHU RZEMIOSŁ PRECYZYJNYCH
Zwane popularnie Muzeum Zegarów. Niestety nie można powiedzieć kiedy jest otwarte, ponieważ jest zamknięte. Do odwołania jak poinformował mnie barman z pubu, znajdującego się na parterze budynku, w którym mieści się muzeum. Z informacji jakie można znaleźć na stronie pasjonatów zegarków można dowiedzieć się, że muzeum z niejasnych powodów jest zamknięte od 1999 r. Co się stało z eksponatami? Wygląda na to, że tłoczą się na piętrze, widać je przez okno. Jedynym eksponatem, który nadal można oglądać jest zegar – mozaika wbudowany w zachodnią ścianę budynku. O dziwo chodzi. Żądamy oddania Muzeum Zegarów!

Adres: ul. Piekarska 20, Warszawa

MUZEUM FARMACJI
Kto by pomyślał, że jest w Warszawie takie muzeum. A jest i to od 25 lat. Najpierw mieściło się w dawnej aptece Antoniny Leśniewskiej, farmaceutki i feministki, która w 1901 r. założyła w Petersburgu pierwszą na świecie żeńską aptekę obsługiwaną wyłącznie przez kobiety. W 1934 roku otworzyła aptekę przy Marszałkowskiej 72 i właśnie tam, w neogotyckiej kamienicy otwarto w 1985 r. Muzeum Farmacji. Po kolejnych przeprowadzkach znalazło się na Freta w lokalu po IZISie. Okolica o tyle trafna, że dawniej było tu wiele aptek i kramów zielarskich.
Muzeum jest malutkie. Główna część wystawa to rekonstrukcja dawnej apteki, ze wszystkimi jej atrybutami: meblami, słoiczkami, wagami, moździerzami… Są też opakowania po lekach i cudownych specyfikach np. „Krem ekstra z wiewiórką – usuwa odciski”. Na ilustracji wiewiórka ogryza stopę.
Stare reklamy zapewniają, że granulki Cola Phoshatée to znakomity środek wzmacniający przy wyczerpaniu, osłabieniu, przepracowaniu. W aptece są też wystawy czasowe – na przykład o działaniu ziół, albo japońskim systemie dystrybucji leków. Bywają też spotkania z farmaceutą – organizowane dla uczniów techników farmaceutycznych. Grupa dziewcząt wpatruje się wtedy w studenta medycyny, który objaśnia im tajemnice zawodu: – No dziewczyny, jaka jest główna przyczyna śmierci w Polsce? A śmiertelna dawka paracetamolu?
W muzeum jest też archiwum, z którego każdy może skorzystać. Jedyną wadą tego miejsca jest to, że bez zgody Muzeum Historycznego, któremu muzeum podlega, nie ma mowy o robieniu zdjęć. Trzy srogie brytany na obrazku przy wejściu skutecznie przekonują, żeby nawet nie próbować.

Adres: ul. Piwna 31/33, Warszawa
Czynne: wtorek – niedziela, od 10 lub 11 do 15.30, 16.30 lub 18
Wstęp 5/2,5 zł

MUZEUM KOLEKCJI IM. JANA PAWŁA II
Muzeum to, zwane też galerią Porczyńskich to absolutny mistrz świata w każdej kategorii. Muzeum czynne jest do 17. Ale punkt 16 pani pilnująca opuszcza posterunek. Pani w kasie uśmiecha się speszona i mówi, że zasadniczo można obejrzeć, ale ona musi zapytać. Po chwili pojawia się pan ochroniarz i informuje, że dzisiaj jest już za późno. Jak to? Jest 16.01.? No tak, ale na obejrzenie kolekcji potrzeba co najmniej 2 godziny. Upieramy się jednak. Pani w kasie z ociąganiem sprzedaje bilety, ale ulgowe, bo nie zdążymy zobaczyć za całą kwotę. Pani „salowa” jak się o niej wyraża pan ochroniarz wraca, otwiera drzwi, zapala światła i siada na krzesełku. Zaczynamy oglądać słabo wyeksponowane obrazy na brudnych ścianach. Dowiadujemy się, że puste miejsca po obrazach powstały dlatego, że część kolekcji jest wypożyczona na wystawę do Japonii. „Mało kto tu przychodzi, a zarobić jakoś muszą” – tłumaczy ochroniarz. Na ścianach Murillo, Velasquez, Ribera. „Chcą obejrzeć, to trudno” – słyszymy jak pan ochroniarz dyskutuje z „salową”. Prowadzi do następnej sali tłumacząc, że w muzeum odbywają się koncerty, imprezy, można ślub wziąć. Rzeźba Salvadora Dali, talerz Picassa. Jedna z sal jest wyłączona ze zwiedzania, ponieważ stoją już w niej bemary, czajniki, talerze, sztućce przygotowane na przyjęcie.
Renoir, Rubens. Największa sala, okrągła, nakryta jest przeszkloną piękną kopułą. Tintoretto (przypisywany), Tycjan (pracownia). – A to najładniejszy obraz w tym muzeum. Bo na nim wszyscy się kochają. O proszę jak artyści pięknie to malują – mówi nasz przewodnik (Nimfy i Satyrzy, Rubens?). Idziemy na górę. – Tu straszny obraz. Córkę na ofiarę składa! No jak to tak? Baranka to tak, ale córkę? – ale to akurat syn, Ofiara Abrahama, Caravaggio (pracownia).
Dalej też ciekawostka. Podpis głosi: 12 ręcznie dekorowanych talerzy o tematyce biblijnej, przedstawiających 10 przykazań. Ale talerzy jest 11.
– A tu jest największy obraz świata. Chrzest Litwy. Idziemy na dół! Ale nie tymi schodami, bo strasznie skrzypią, zawału można dostać. A tu natury, kwiaty. O jak pięknie! Jakby pani jeszcze kiedyś chciała przyjść, z koleżankami, czy coś, to zapraszamy!

Adres: Pl. Bankowy 1, Warszawa
Czynne: wtorek – niedziela, 10-17, w sezonie zimowym 10-16
Wstęp 10-7 zł, w pierwszą niedzielę miesiąca wstęp bezpłatny

MUZEUM KOLEJNICTWA
Fakt, że jeszcze jest cieszy, choć jest to raczej śmiech przez łzy. Muzeum, założone w 1928 r. zmniejsza się bowiem z każdym rokiem, zamykane są kolejne jego oddziały. Od zeszłego roku nie ma już pracowni modelarskiej w Jeleniej Górze, która od 1966 r. wykonywała modele parowozów, lokomotyw, drezyn, tramwajów konnych…
W zasadzie większość eksponatów tego muzeum jest naprawdę niesamowita. Na przykład pierwsze parowozy, które nosiły dumne nazwy: Sapiący Billy,Niezrównany, Rakieta. Może trochę na wyrost nadane, bo te parowozy, zasilane parą produkowaną przy pomocy opalanych drewnem kotłów z wodą, osiągały zawrotne prędkości kilku kilometrów na godzinę. Jest model przedziwnego parowozu, który poruszał się po szynach odpychany dziwnymi nibynóżkami wprawianymi w ruch parą. I błękitna lokomotywa poruszająca się po jednej szynie, na kołach ustawionych w jednej linii, zabezpieczona od góry drugą szyną, do której lokomotywa była podwieszona. Olbrzymi Big Boy – największy parowóz świata o długości 42 metrów. Lokomotywa poruszająca się na zębatych kołach po specjalnym rodzaju szyn. Parowozy takie używane były w górach. Jeden z przewodników, pokazujący mi co ciekawsze okazy zwraca uwagę na boczniaka. Takie pociągi, z drewnianymi podestami biegnącymi na zewnątrz wagonów, po których przemieszczał się konduktor nawet w czasie jazdy, jeździły jeszcze do lat 60. XX w. A co kolejarz nosił w tłoczonej, skórzanej torbie, którą można zobaczyć w jednej z gablot? Zapasowy mundur. W tych czasach, pociąg zwany Luxtorpedą (na fotografii), jeździł po polskich szynach z prędkością 200 km/h. To były czasy!
Ostatni pociąg odjechał z warszawskiego Dworca Głównego w 1996 r. Od tej pory jeżdżą tu już tylko modele elektryczne pokonujące trasę nieco zakurzonej makiety. Fajna zabawa. Oby chociaż muzeum przeżyło kolejowy kryzys. Tym bardziej, że oprócz modeli są tu też prawdziwe lokomotywy stojące przy nieużywanych już peronach. Ostatnio pisali w gazetach, że będą modernizować.

Adres: ul. Towarowa 1, Warszawa
Czynne: poniedziałek 10-14, wtorek – niedziela 10-17
Wstęp 10/6zł, w poniedziałki wstęp bezpłatny. Każdy kto kupi bilet wstępu może liczyć na kilka słów wyjaśnień ze strony przewodnika. Nie ma ich jednak wielu, dlatego lepiej umówić wcześniej zwiedzanie w grupie.

MUZEUM EWOLUCJI PAN
Złudzenia rozwiewa już na samym początku jedna z pań, oprowadzających szkolną wycieczkę. Większość przedstawionych tu szkieletów, a także ich fragmentów to plastik. Dlaczego? Bo po pierwsze brak w przyrodzie kompletnych szkieletów dinozaurów, a po drugie gdyby nawet były, sklepienia Pałacu Kultury i Nauki, w którym mieści się muzeum, mogłyby ich nie utrzymać. Ważą sporo. Wystawa jest trochę mało czytelna, zakurzona i przeładowana. Mimo to dzieciaki są zachwycone widokiem mezozoicznych gadów, rybożerów, dinozaurów pancernych, rogatych i kaczodziobych. Ja też przyglądam się z wypiekami na twarzy plastikowemu tarbozaurowi, ale panie wychowawczynie pilnujące swoich uczniów patrzą na mnie ze zdziwieniem, a wręcz z wyrzutem. Więc już z mniejszym entuzjazmem oglądam żabę Darwina w słoiku, latającego smoka, wyleniałego wypchanego kangura. Nieco bardziej ożywiam się na widok ludzkiego szkieletu w masce i płetwach prowadzącego na spacer na smyczy czerwonego jaszczura z totalnie szeroką szczęką. W sali z wystawą o drapieżnikach przeżywam dreszcz emocji, kiedy miły pan informuje mnie, żebym nie bała się jak coś trzaśnie czy zgaśnie, bo to tylko jego eksperymenty ze światłem. Nic nie gaśnie, więc nie boję się za bardzo zakrzywionych dziobów orłów, wyszczerzonych, choć nieco chwiejnych, zębów gepardów, lampartów, hien, psów dingo i piranii, które pływają w akwarium. Najbardziej podoba mi się ogromny plastikowy model kleszcza, który spaceruje po ścianie. Na samym końcu, w ostatniej sali, wciśnięta w kąt, tuż obok wyjścia awaryjnego, stoi Lucy – kopia jednej z najsławniejszych rekonstrukcji australopiteka. Zakurzona, opuszczona, samotna. Wygląda na to, że człowiek to tutaj nie triumf ostatniego etapu ewolucji, ale kompletna jej porażka. A może tylko wstyd. Bo Lucy, nie dość, że zrównana w prawach z rybami (co jak wiemy niektórym politykom w naszym pięknym kraju się nie podoba), to w dodatku ma piersi. Nagie! Pewnie za to wstawili ją do kąta.

Adres: Pałac Kultury i Nauki, Pl. Defilad 1, wejście od Świętokrzyskiej, Warszawa
Czynne: wtorek – sobota 8-16, niedziela 10-14.30
Wstęp 10/5 zł

MUZEUM WOLI
Jedno z nielicznych muzeów w Polsce przedstawiające historię dzielnicy. W ślicznym neorenesansowym pałacyku są dwie stałe ekspozycje oraz wystawy czasowe. Na parterze zobaczyć można „wyjątkowe sztućce na codzienny użytek” – jak głosi reklama fabryki braci Hennenberg. Wśród eksponatów szczypczyki do kostek cukru, cukiernice, podstawki-koszyczki pod szklanki, niemal identyczne, jak te do których przyzwyczaił nas PRL, tyle, że ze srebrzonego mosiądzu lub miedzi. Zobaczyć też można jak wygląda buliera cebulasta, płukalnica, postumencik na cytrynę, żardyniera albo pucharek balwierski. A nawet struś z nożami wbitymi w grzbiet. Nie, nie prawdziwy, to tylko podstawka na nożyki do owoców z przełomu XIX i XX w. Poza tym są bardziej zwyczajne świeczniki, tace, talerze, dzbanuszki, ekspresy do kawy, czajniki do herbaty…
Piętro opowiada losy robotniczej Woli. Są zdjęcia fabryk Hennenbergów, Norblina, Szlenkiera, Wydżgi i Weyera. A także fotografie pracowników zakładów przemysłowych, ulic Woli (z nieistniejącymi już Waryńskim i VIS-em), anonse fabryk. Ręczna maszyna do szycia, mydła, pantofle, koronki i wszystkie inne dobra, które produkowały wolskie fabryki. W podziemiach z kolei wystawa prezentująca historię ulicy Chłodnej, a wśród obiektów replika klubokawiarni Chłodna 25.

Adres: ul. Srebrna 12, Warszawa
Czynne: wtorek –niedziela, 10 lub 11 do 15.30 lub 18
Wstęp 3,50/2,50 zł

 

 

Polecamy także do samodzielnej eksploracji inne warszawskie małe muzea nienowoczesne, ze słynnym Muzeum Techniki (Dawnej) na czele. Pełna lista muzeów w Warszawie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Muzea_w_Warszawie

 

Z pewnością warto sprawdzić co tam słychać w:
Muzeum Władysława Broniewskiego, ul. J. Dąbrowskiego 51
Muzeum Marii Dąbrowskiej, ul. Polna 40 m. 31
Muzeum Andrzeja Struga, al. Niepodległości 210 m. 10a
Muzeum Liczników, ul. Nieświeska 51
Muzeum Żoliborza i Bielan, ul. Duracza 19
oraz w Muzeum Nurkowania, ul. Grzybowska 88.



WYJŚCIE AWARYJNE
Powierzono mu Polski Pawilon na 12. Biennale Architektury w Wenecji awaryjnie. Wraz z Agnieszką Kurant i Aleksandrą Wasilkowską przygotowuje instalację Emergency Exit, której tytuł jest swoistym komentarzem do skomplikowanych losów tegorocznego konkursu na projekt prezentowany w Wenecji. Kim jest Elias Redstone, kurator tegorocznego Pawilonu Polonia, u źródła dowiadują się Kaja Pawełek i Bogna Świątkowska>>>

PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE
Dla mnie polityka to styl i sposób bycia. Promuję swoją politykę przez filmowanie momentów szczęścia i piękna. Opowiadam się za nimi – z Jonasem Mekasem, jednym z najważniejszych twórców amerykańskiego kina awangardowego, rozmawia Paulina Gorlewska>>>

CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ?
Często pyta się artystę, co Pan chciał przez to powiedzieć? A to pytanie bez odpowiedzi, bo każdy nawet poznawszy interpretację autora, odbierze dzieło po swojemu – z Michałem Gayerem o transmisji wrażeń na linii artysta-widz oraz reprodukcjach informacji, rozmawia Alek Hudzik.>>>

KADRY Z RZECZYWISTOŚCI
Tekstów o sztuce nie jestem już w stanie czytać, nużą mnie one potwornie, są zbiorami kalek, które nie generują żadnej wiedzy ani informacji. Moje zdjęcia traktuję jako rodzaj readymade. Jest tam więc wszystko, co mogłabym zrobić, ale nie zrobię, bo to już istnieje w rzeczywistości – z Agnieszką Brzeżańską rozmawia Agata Pyzik.>>>

OD WEWNĄTRZ
Czterdzieści lat temu należał do Weather Underground, radykalnej studenckiej grupy protestującej przeciwko wojnie w Wietnamie i niesprawiedliwości społecznej. Dziś należy do grupy edukatorów, którzy domagają się znaczącej reformy szkolnictwa. Właśnie ukazała się jego kolejna książka – tym razem w formie komiksu, przedstawiająca jego poglądy na konieczną reformę nauczania i szkolnictwa. Z Billem Ayersem, rozmawiają Kamila Rogowska i Bogna Świątkowska>>>

ZBYT LUDZKO
Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA
Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz.>>>

ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA
Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PROSTA SATYSFAKCJA
Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik.>>>

POSTWANDALIZM
W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

KONSEKWENCJE MODERNY
Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek.>>>

ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ
KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn>>>

CO NAJMNIEJ 1 %
Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

MINIMAL FETISH
O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI
W smutku czai się nowoczesność. Melancholik staje się aktywistą, ponieważ aktywna postawa jest konsekwencją rozczarowania. Dominic Fox, filozof, literaturoznawca, poeta i bloger, autor książki Cold World, o depresji w sztuce i aktywizmie politycznym rozmawia z Agatą Pyzik.>>>

ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH
W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach. To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SIŁA MARGINESÓW
Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą i geografią artystyczną kierowały moją uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości” – z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej, postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

NARZĘDZIA ZMIANY
Weneckie Biennale Architektury w tym roku odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest największym światowym świętem architektury, chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia o projektowaniu, bywa raczej na Biennale w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają się w architekturze/People meet in architecture. Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem i meta-urbanistą, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

MAŁY DOM, WŁASNY DOM
Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA
Najlepszym gruntem do działania architekta są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie superwąskiego domu-pustelni rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

FENIKS Z GRUZÓW
Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie na warsztatach ramach projektu Fenix Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami, poznawali historię miasta i sztukę w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik.>>>

CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY
Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów. Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego prace często wykonane z delikatnej porcelany noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PLAŻA W POURVILLE
Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął.>>>

ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU
Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik.>>>

UTOPIE DEMOTYCZNE
O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik.>>>

MOC WODY
Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych projektów architekta Jakuba Szczęsnego. Najnowszy to instalacja oczyszczająca wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych. Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna Świątkowska.>>>

MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI
Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie humoru oraz osobliwą formę, uprawia malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem. Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa. Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim, laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał Krzysztof Gutfrański.>>>

(...)
Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy, co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie.>>>

PISAĆ GOLONKĄ
Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“, pochodzącym z lat 80. Można go pobrać zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem, projektowaniem krojów pism i krytyką liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej sławy twórcami współczesnej typografii. Rozmawiał z nimi Karol Betlej.>>>

ŚWIATŁOTRYSK
W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu stanął właśnie jego neon, wielka szklanka różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim, piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SZUKAM DZIWNYCH METAFOR
Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW
Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować, to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej.>>>

ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY
O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze, a także o barwnych interwencjach urbanistycznych z Kasią Przezwańską, autorką interwencji będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie rozmawia Kamila Rogowska.>>>

NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI
To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe mieszkanka budowane teraz, są mniejsze, niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem muzycznym, blogerem, autorem książki Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia Agata Pyzik.>>>

TYMCZASOWE FORMY OPORU
To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki.>>>

CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE
Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

DIS NA SZTUKĘ
Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota.>>>

WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA
Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIEZALEŻNI
Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder>>>

UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY
O nadzorze i kontroli można obszernie teoretyzować, jednak szybko dochodzi się do prawdy, która mówi, że teoria to jedno, a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta, konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim folku z Grzegorzem Drozdem, autorem projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI
Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska.>>>

RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY
O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki (Muzeum Sztuki Nowoczesnej).>>>

WZORCOWY MODEL ZNIKANIA
Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy? Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział, o mikropraktykach, o prywatnych utopiach z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna Świątkowska i Krzysztof Gutfrański.>>>

DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA?
Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących się krów nikogo nie dziwił. Na początku lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym roku konkurs na koncepcję mającego tam stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy funkcjonowania domów kultury. Z autorami zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską, Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

COŚ TAM JEST
Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co fotografowałem było potem niszczone, znikało. Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku, najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez nowojorską galerię Location One, rozmawia z artystą Bogna Świątkowska.>>>

BROŃ DO WYMIANY IDEI
Reel Geographies to projekt dotyczący przemian politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60., 70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet materiały operacyjne służb specjalnych, szczególną uwagę poświęca relacji człowiek- -massmedia. W przededniu prezentacji polskich filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI
Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez dekady była medium, za pomocą którego snuto futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org). Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk.>>>

STRZELAM
Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy, ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

INSTYTUCJA SEKTORA π [pi]
To instytucja kultury zupełnie nowego typu. Całkowicie niezależna, powołana przez osoby, znane z antysystemowych poglądów. Jest czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem Gutfrańskim.>>>

ABCADŁO DRUŻYNY A
,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa się po wejściu do nowopowstałej galerii A. Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię A jej założycielki, sztuka ma być zarówno produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA
„Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem absurdu. Do tej pory wyszło siedem numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy” do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny alarm i ewakuację paru instytucji kulturalnych. O graficznym krytycyzmie, poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu „Krecha” rozmawia Kuba Szreder>>>

BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY
Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki>>>

UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ?
Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska>>>

NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH
Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska i Roman Rutkowski.>>>

NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI
O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu i strategii włączania potrzeb użytkowników w proces planowania przestrzeni miejskiej, z architektką Olą Wasilkowską rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY
Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI
O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ
Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY.>>>

REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI
JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk.>>>

POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY
Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera. Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008.>>>

NIE MA SORRY
Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna.>>>

SOMETHING MUST BREAK
Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi. O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy.>>>

SIŁA SŁABOŚCI
Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska.>>>

NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE
Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam.>>>

TAKI MAMY REAL
MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość.>>>

CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ
W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska>>>

PANOWANIE NAD OBRAZEM
Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty.>>>

NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY
Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TOMASZ ZIMOCH: BONIEK!
Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007.>>>

KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN
Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości.>>>

NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A
Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata.>>>

NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY!
O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska.>>>

NIEWIDZIALNA CENTRALA
Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska>>>

CO TO W OGÓLE JEST?
"Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle". O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM>>>

Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY
Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska>>>

WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA
Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia.>>>

JESTEM NA MIEJSCU
Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA>>>

POP.AMIĘTANE
Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI>>>

INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE
Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA.>>>

LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI
O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz>>>

BUNT INDYWIDUALNY
Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania!>>>

SZTUKA JEDNORAZOWA
Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA>>>

REKLAMA