KONSEKWENCJE MODERNY
Grzegorz Piątek
[2010-06-29]


Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek.

 

<<< Róbert Berény, Cordatic, 1929, plakat / poster, Węgierska Galeria Narodowa / Hungarian National
Gallery

<<< Gmach ZUS w Gdyni, proj. Roman Piotrowski / office building of Social Insurance Company in Gdynia by Roman Piotrowski, 1936, Muzeum Miasta Gdyni / Museum of City of Gdynia

<<< Kościół Zmartwychwstania w Kownie, proj. Karolis Reisonas / Ressurection Church in Kaunas by Karolis Reisonas, po 1934 / after 1934, kolekcja prywatna / private collection.

 

 

Niemal jednocześnie Muzeum Sztuki w Łodzi otworzyło wystawę Modernizacje, a Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie Modernologie. Tak się składa, że w tym samym czasie szykuję wystawę o tym jak środkowoeuropejscy fotografowie komentują architekturę modernistyczną. Jak Pan wytłumaczy, że w tym samym momencie i w tym samym kraju kilka osób i kilka instytucji niezależnie wpada na pomysł, by zająć się rozliczeniami z moderną?
Andrzej Szczerski: Problem „modernizacji” jest dziś w Polsce bardzo aktualny i to w różnych dziedzinach życia. Procesy modernizacyjne przed rokiem 2004 były jednoznacznie ukierunkowane, a ich zwieńczeniem miał być „koniec historii” i wejście do Unii Europejskiej. Było w zasadzie oczywiste, że zrywamy z komunizmem, akceptujemy wolny rynek etc. Natomiast kiedy proces ten już się dokonał, nie tylko okazuje się, że historia się nie skończyła, ale co więcej potrzebna jest nam refleksja: co dalej? O tym, że Polska nadal ma się modernizować wszyscy wiedzą, ale pytanie brzmi: jaka ma to być modernizacja? Odpowiedzi potrzebne są bardzo szybko, stąd problem jest tak aktualny. Po drugie, w naszej refleksji o sztuce i architekturze, wyraźnie widać, że ponowoczesność jest już na tyle odległa czy przepracowana , że pojawia się wyraźna potrzeba zrobienia następnego kroku. W tej sytuacji dziedzictwo modernizmu wydaje się bardzo atrakcyjne, zresztą nie tylko w Polsce, o czym świadczą ostatnie Documenta w Kassel w 2007 roku, które odbyły się pod hasłem Is modernity our antiquity?

Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. A czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania?
AS: Prowadziłem badania nad tym okresem od dłuższego czasu i początkowo traktowałem go jako zamknięty rozdział historii sztuki. Nad aktualnością modernistycznych haseł zacząłem zastanawiać się pisząc książkę Modernizacje. Sztuka i architektura w nowych państwach Europy Środkowo- Wschodniej 1918-1939 i wtedy zadecydowałem się na realizację wystawy w Muzeum Sztuki w Łodzi. Niektóre z tych haseł są nadal atrakcyjne: etos budowania, transformacji, wyznaczenia nowych granic, transgresji i postępu. Do pewnego stopnia byłem nawet zaskoczony zbieżnością problematyki wystawy z toczącą się w Polsce debatą na temat modernizacji, przede wszystkim używaną w niej terminologią. Modernistyczna forma? Najpierw trzeba dobrze zdefiniować o jakiej formie mówimy. Moja wystawa pokazuje, że jednej modernistycznej formy nie było. Są na niej ekspresjonistyczne i bliskie socrealizmowi węgierskie plakaty rewolucyjne, realistyczne i dydaktyczne malarstwo tworzone na zamówienie Tomasza Baty, suprematystyczny projekt dworca w Gdynia Władysława Strzemińskiego. Ten element wystawy miał dla mnie kluczowe znaczenie, chciałem pokazać fragmenty modernistycznego świata, których nie utożsamiamy z klasycznym obrazem funkcjonalistycznej, abstrakcyjnej i racjonalistycznej nowoczesności. Współczesna moda na modernistyczną formę, o której Pan mówi, jest jak każda moda powierzchowna i zadowala się zwykłym naśladownictwem, tego co zewnętrzne.

Na wystawie widać jednak, że etos, o którym mówimy też nie był jednolity. Z jednej strony komunistyczna rewolucja na Węgrzech, z drugiej – fordowski hiperkapitalizm Tomasza Baty [wizjonerski twórca koncernu obuwniczego Bata – przyp. GP]. Gdzie jest punkt wspólny? Czy jest nim zmiana jako taka? Co, poza chronologią, łączy tak odległe zjawiska?
AS: Wydaje mi się, że po pierwsze łączy je przekonanie o tym, że nie trzeba przyjmować żadnych gotowych rozwiązań, że nie ma standardu, konwencji narzuconej z zewnątrz, do której trzeba się dopasować. To przekonanie, że realną szansą na zmianę jest eksploatowanie pewnych kontekstów, które umownie można nazwać lokalnymi, i poszukiwanie rozwiązań nie mających bezpośrednich precedensów, w krajach uznawanych za cywilizacyjne centrum. Po drugie, łączy je też geografia. Europa Środkowo-Wschodnia to część świata, która do lat 20. XX wieku, z uwagi na brak politycznej i gospodarczej niezależności nie była podmiotem modernizacji, a wraz z uzyskaniem niepodległości poszczególne kraje regionu poszukiwały najbardziej adekwatnych i oryginalnych strategii modernizacyjnych, chcąc zbudować swoją nowoczesną podmiotowość. Po trzecie, optymizm i przekonanie, że wszystko jest dozwolone, jeżeli tylko służy temu, co zdefiniowano jako wspólne dobro, stąd też obok siebie mogły funkcjonować hasła indywidualnej wolności jak i podkreślanie znaczenia wspólnoty, definiowanej w różnych kategoriach, od korporacyjnych po narodowe. Związki te mogły być jednak także niebezpieczne.

Na czym polega to niebezpieczeństwo?
AS: W książce towarzyszącej wystawie, może nawet bardziej niż na samej ekspozycji podkreślam, że modernizacja nie ma jednoznacznego wymiaru etycznego i nie jest z definicji dobra lub zła. Modernizacja oznacza stworzenie niezwykle efektywnych mechanizmów transformacji, ale nie określenie czemu będą służyć. O tym decydują ci, którzy są promotorami modernizacyjnych procesów, potrafiący wykorzystać je w różny, dobry lub zły sposób. To właśnie okres międzywojenny pokazał jak wiele różnych „modernizacji” miało miejsce. Piszący o wystawie krytycy podkreślają często, że pokazuje one przede wszystkim modernizm pełen optymizmu, co także było moim celem i z czym się zgadzam. Ale wystawa dowodzi, że hasła modernizacyjne mogły łatwo okazać się ideologiczną manipulacją jak w przypadku węgierskiej rewolucji, czy stworzyć zamknięty, utylitarny świat Tomasza Baty. Ten drugi przykład jest dla mnie szczególnie wymowny, dzięki swojej ambiwalencji, ale i aktualności. Świat Baty dla jego krytyków oznaczał totalną kontrolę nad człowiekiem, w opiniach tych, którzy w nim uczestniczyli – pracujących dla koncernu robotników – był enklawą wolności i modernizacyjnego postępu. „Batyzm” w dużej mierze wydaje się zapowiadać realia współczesne społeczeństwa konsumpcyjnego.

Czy w ruchach modernizacyjnych możemy widzieć korzenie nazizmu? Czy nazizm też był projektem modernistycznym? Mimo całej odrazy wobec modernistycznej estetyki.
AS: O problemie tym już wielokrotnie dyskutowano, nazizm posługiwał się retoryką zarówno antymodernistyczną, odwołując na przykład się do pogańskich kultów, jak i stricte modernistyczną. Wojnę i pochód na Wschód wywołano poniekąd właśnie w imię haseł modernizacyjnych. Trudno o lepszy przykład negatywnych konsekwencji modernizacyjnych procesów. Mit postępu osiągniętego za Hitlera trwa zresztą nadal i to bynajmniej nie w kręgach neonazistowskich, ale nawet wśród tzw. zwykłych Niemców w myśl komunału „przynajmniej zbudowali nam autostrady”, co jest bardzo niepokojące. Totalitarny Związek Radziecki także cieszył się opinią dynamicznie rozwijającego się i modernizującego kraju, a komuniści zyskiwali w ten sposób międzynarodową legitymizację swojej władzy. Nostalgiczna pochwała stalinizmu, który stworzył nowoczesny kraj, nie jest czymś nadzwyczajnym we współczesnej Rosji, która postrzega się jako spadkobierczyni ZSRR.

Miałem podobną rozmowę z taksówkarzem w Rzymie. Jak tylko wyjechaliśmy poza mury aureliańskie, na szeroką aleję wytyczoną w latach 40., zaczął wychwalać Mussoliniego za to, że potrafił budować miasto na współczesną miarę, z szerokimi ulicami, zielenią i przestrzenią. Że ludzie przestali się dusić w zabytkowym centrum. Powiedział: „Jedyny błąd jaki zrobił, to sojusz z Hitlerem”. A więc nie pamięta ludobójstwa w Afryce, ale widzi szerokie drogi i nowoczesne gmachy.
AS: W odróżnieniu od czasów międzywojennych jesteśmy dziś świadomi tego doświadczenia i konsekwencji modernizacji, co także starałem się pokazać na wystawie. Wracając raz jeszcze do Baty, podkreśliłem że paradoksalnie wśród modernistycznych budynków powstawało malarstwo i rzeźba, przypominające socrealizm. O ile pozbawiono je socrealistycznej ideologii, doskonale widać, że Bata podobnie jak twórcy socrealistycznej doktryny także doceniał perswazyjne wartości realizmu, wykorzystywane do edukacji robotników, dzięki swemu jednoznacznemu przekazowi. Raz jeszcze okazywało się, że w samej idei modernizacji tkwi pokusa totalitarnej kontroli. Dziś, gdy dyskutuje się o Zlinie [miasto na Morawach rozbudowane w latach 20. i 30. wokół zakładów obuwniczych Baty według prawideł modernistycznej urbanistyki, w którym każdy przejaw życia był podporządkowany firmie – przyp. GP], pokazuje się niemal wyłącznie nowoczesną architekturę i urbanistykę. Malarstwo, które powstawało na zamówienie koncernu, udało mi się zobaczyć tylko dzięki kwerendom archiwalnym w Zlinie. Kuratorzy w Czechach nie chcą go pokazywać, publikacje na ten temat są sporadyczne. Tym bardziej było to dla mnie ważne odkrycie, bez którego nie można napisać historii Tomasza Baty i jego firmy.

A nie sądzi Pan, że zachodzi tu mechanizm cenzurowania tego, co nie pasuje do jego legendy?
AS: Może to nie jest oficjalna cenzura, ale mimowolne wyparcie. W Czechach od 1989 roku buduje się oficjalny portret Baty, jako człowieka jednoznacznie postępowego, nowoczesnego kapitalisty. I tu architektura jest bardziej przydatna niż malarstwo.

To przypomina scenę z Człowieka z marmuru, kiedy Agnieszka idzie do magazynów Muzeum Narodowego szukać socrealistycznego posągu Birkuta, a kustoszka niechętnie otwiera jej kolejne drzwi i studzi jej zapał mówiąc, że to zamknięta epoka, że takie rzeźby już nikogo nie interesują…
AS: Miałem podobną przygodę w Czerniowcach, które zwiedzałem z przewodniczką z jednego z miejscowych biur podróży. Tym razem to jednak modernizm został potraktowany jako epoka zamknięta. W zaprezentowanej przez nią oficjalnej historii miasta całkowicie pominięto wysokiej klasy międzywojenne budynki, projektowane przez architektów rumuńskich, nierzadko z Bukaresztu, obok których przechodziliśmy bez słowa komentarza [po rozpadzie Austro-Węgier Czerniowce znalazły się w granicach Rumunii, a po II wojnie światowej przypadły ZSRR i dziś leżą na terytorium Ukrainy – przyp. GP]. Przewodniczka wygłosiła uwspółcześnioną narrację z czasów radzieckich, uzupełnioną przez formułki o wielokulturowości miasta, co tym bardziej pokazało w jaki sposób nadal funkcjonować mogą schematy z czasów Związku Radzieckiego, gdy rumuńskie międzywojnie przedstawiano wyłącznie jako czas zapaści cywilizacyjnej. Architektury modernistycznej w Czerniowcach nie ma, a postęp może kojarzyć się tylko z epoką wielokulturowych Austro-Węgier, albo architekturą z czasów radzieckich, jak kompleks sportowy powstały z okazji olimpiady w Moskwie 1980 roku. Obraz architektury modernistycznej może być więc z jednej strony, jak w Zlinie, idealizowany, co jest także reakcją na milczenie jakie panowało wokół Baty w komunistycznej Czechosłowacji, ale także wyparty, jak w przypadku Czerniowiec.

To nas prowadzi do jeszcze jednego paradoksu przedwojennych modernizacji. Modernizm łatwo utożsamiać ze „stylem międzynarodowym”, nie zainteresowanym lokalnym kontekstem kulturowym. Ale przecież we wschodniej Europie służył budowaniu tożsamości narodowej czy państwowej, w krajach które dopiero pojawiły się na mapie lub na nią, jak Polska, wróciły.
AS: Budowa nowych państw w regionie nie była jednoznacznie związana z tożsamością narodową. Większość nowych krajów była wieloetniczna, w tym Polska, a państwo które na świecie miało opinię najbardziej nowoczesnego, czyli Czechosłowacja zamieszkiwali Czesi, Słowacy, ale także Niemcy, Węgrzy, Żydzi, Ukraińcy, a na Śląsku Cieszyńskim Polacy. Modernizm był więc sposobem na rozwiązanie problemów etnicznych, jednocząc obywateli nowych państw nie tyle wokół ich partykularnych historii, ale przede wszystkim wokół modernizacyjnych haseł. Mówiąc to odwołuję się do badań socjologów, którzy uważają, że państwo było kluczowym promotorem procesów modernizacyjnych. Silne państwo stwarzało ramy, w których mogła dokonać się integracja różnych ziem i grup etnicznych, akceptujących modernizacyjne hasła. Modernistyczna architektura, zwłaszcza ta bliska „stylowi międzynarodowemu” stanowiła zarówno materializację nowoczesności, jak i unikała uwikłania w kwestię narodowej formy i tradycji „stylu narodowego”, które mogły być czynnikiem dezintegrującym.

Czy w państwach nadbałtyckich, dorobek krótkiego okresu niepodległości jest dziś wykorzystywany do budowy nowej tożsamości? Jako spoiwo?
AS: Doświadczenia moich kolejnych podróży do tych krajów coraz wyraźniej pokazują, że blok „państw nadbałtyckich” jest niejednolity, a każdy z krajów odwołuje się dziś do własnej historii, np. w przypadku Litwy związanej z tradycją Rzeczypospolitej, a Estonii tożsamości skandynawskiej. Najważniejszy jest tu właśnie przykład współczesnej Estonii, gdzie przedwojenny funkcjonalizm jest legendą, utożsamia się go z rozkwitem międzywojennej republiki. Ale Estonia ma też świetną architekturę współczesną, która jest manifestacją współczesnych haseł modernizacyjnych i nie ma w niej miejsca na nostalgiczne powtarzania kąta prostego i białych ścian. Na Łotwie kontekst jest inny, przede wszystkim dlatego, że największe centrum architektoniczne Ryga jest miastem, któremu ton nadaje dziewiętnastowieczna architektura, a nie modernizm. Docenia się przede wszystkim malarstwo okresu międzywojennego, specyficzną łotewską awangardę, która jest symbolem międzywojennej historii kraju. Na Litwie wyjątkowym miejscem jest Kowno [rozbudowane w latach 20. i 30. jako stolica niepodległego państwa w zastępstwie Wilna – przyp. GP], a jego międzywojenna architektura jest nadal mało znana poza granicami Litwy. Koleżanka z Litwy uznała nawet za ważny gest, że zdjęcie kościoła Zmartwychwstania z Kowna znajdzie się na plakacie łódzkiej wystawy.

Nawet jeśli Pana celem nie było zrobienie wystawy nostalgicznej, na pewno wielu ogląda ją jako nostalgiczną wyprawę w przeszłość.
AS: Starałem się uniknąć idealizacji przeszłości, pokazując dysonanse w modernistycznym projekcie, zestawiając projekt Strzemińskiego z przeciętnym malarstwem marynistycznym, czy pokazując że w okresie węgierskiej rewolucji mogły powstawać dzieła awangardowe i propagandowe plakaty, manipulujące widzem w cyniczny sposób. Ideę bałkańskiego barbarogeniusza, gdzie ważnym elementem jest wojna i destrukcja, trudno nie postrzegać w kontekście tragicznej historii Jugosławii. Na wystawie obecne się więc interpretacyjne tropy, dzięki którym można łatwo wyjść poza nostalgiczne myślenie. Jeżeli mówić o nostalgii, to dostrzegłem ją czytając pierwsze recenzje i rozmawiając z tymi, którzy wystawę widzieli. W ich wypowiedziach dostrzec można tęsknotę za „nowym otwarciem”, które widać na tej wystawie, momentem wybuchu niezwykłej energii na początku dwudziestolecia wraz z nadziejami na budowę „Nowej Europy”. Tu, jak sądzę, odnaleźć można źródła fascynacji tamtą epoką.

Modernizm nie był raczej zainteresowany przeszłością, odcinał się od niej, patrzył w przyszłość. Czy nie sądzi Pan, że w wystawę o modernizmie wpisana jest wewnętrzna sprzeczność?
AS: Z dzisiejszej perspektywy modernizm może wydać się źródłem tego co wartościowe w naszych czasach i w tym sensie może być mitologizowany, jako „nasz antyk”. Mówiąc o tym, co warto rozwijać w przyszłości, patrzymy wstecz. Nawet dyskusje jako toczą się wokół konserwacji tego fragmentu dziedzictwa PRL-u, które bliskie jest tradycji modernistycznej, pokazuje tęsknotę za genezą tego sposobu myślenia, a więc za pierwszą modernizacją, tą z lat międzywojennych, a nie za samym PRL-em.

Może też za tym, co pochodzi z PRL-u, ale dla obywateli Polski Ludowej było powiewem Zachodu, świadectwem łączności intelektualnej ponad żelazną kurtyną.
AS: I łączności z przedwojenną awangardą i modernizacją.

A czy stać nas na „nowe otwarcia”, na modernistyczny optymizm? Po tym jak zobaczyliśmy jak łatwo idee modernizacyjne mogą przerodzić się w makabrę?
AS: Wydaje mi się, że nie ma innego wyjścia. Rezygnacja z modernizacji nie daje gwarancji, że nie zdarzy się kolejna katastrofa. Epoka ponowoczesna, kwestionująca zasadność modernistycznych haseł, także nie przyniosła oczekiwanych rozwiązań. Dzisiaj, zamiast wycofywać się i rezygnować z modernizacji, skłonni jesteśmy używać trafnego pojęcia „modernizacji refleksyjnej”. W miejsce pierwotnej modernizacji, opartej na produkcji i dystrybucji, autorzy tego pojęcia Ulrich Beck, Anthony Giddens i Scott Lash proponują model „społeczeństwa ryzyka”, które potrafi zarządzać zarówno osiągnięciami jak i zagrożeniami odziedziczonymi po epoce industrialnej oraz tymi, będącymi efektami dzisiejszej transformacji. Dynamika przemian współczesnego świata pokazuje, że podjęcie wysiłku modernizacyjnego jest konieczne.

 

 

Andrzej Szczerski (ur. 1971) – historyk i krytyk sztuki, wykładowca i kierownik muzealniczych studiów kuratorskich w I nstytucie Historii Sztuki UJ. Prezes sekcji polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki (AICA). Członek Kapituły Eksperckiej przy Małopolskiej Fundacji Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Autor publikacji poświęconych sztuce XX wieku i sztuce współczesnej, w tym książki Wzorce tożsamości. Recepcja sztuki brytyjskiej w Europie Środkowej około roku 1900 (Kraków 2002). Współautor wystawy Symbolism in Poland and Britain w Tate Britain w Londynie (2009).



WYJŚCIE AWARYJNE
Powierzono mu Polski Pawilon na 12. Biennale Architektury w Wenecji awaryjnie. Wraz z Agnieszką Kurant i Aleksandrą Wasilkowską przygotowuje instalację Emergency Exit, której tytuł jest swoistym komentarzem do skomplikowanych losów tegorocznego konkursu na projekt prezentowany w Wenecji. Kim jest Elias Redstone, kurator tegorocznego Pawilonu Polonia, u źródła dowiadują się Kaja Pawełek i Bogna Świątkowska>>>

PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE
Dla mnie polityka to styl i sposób bycia. Promuję swoją politykę przez filmowanie momentów szczęścia i piękna. Opowiadam się za nimi – z Jonasem Mekasem, jednym z najważniejszych twórców amerykańskiego kina awangardowego, rozmawia Paulina Gorlewska>>>

CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ?
Często pyta się artystę, co Pan chciał przez to powiedzieć? A to pytanie bez odpowiedzi, bo każdy nawet poznawszy interpretację autora, odbierze dzieło po swojemu – z Michałem Gayerem o transmisji wrażeń na linii artysta-widz oraz reprodukcjach informacji, rozmawia Alek Hudzik.>>>

KADRY Z RZECZYWISTOŚCI
Tekstów o sztuce nie jestem już w stanie czytać, nużą mnie one potwornie, są zbiorami kalek, które nie generują żadnej wiedzy ani informacji. Moje zdjęcia traktuję jako rodzaj readymade. Jest tam więc wszystko, co mogłabym zrobić, ale nie zrobię, bo to już istnieje w rzeczywistości – z Agnieszką Brzeżańską rozmawia Agata Pyzik.>>>

OD WEWNĄTRZ
Czterdzieści lat temu należał do Weather Underground, radykalnej studenckiej grupy protestującej przeciwko wojnie w Wietnamie i niesprawiedliwości społecznej. Dziś należy do grupy edukatorów, którzy domagają się znaczącej reformy szkolnictwa. Właśnie ukazała się jego kolejna książka – tym razem w formie komiksu, przedstawiająca jego poglądy na konieczną reformę nauczania i szkolnictwa. Z Billem Ayersem, rozmawiają Kamila Rogowska i Bogna Świątkowska>>>

ZBYT LUDZKO
Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA
Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz.>>>

ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA
Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PROSTA SATYSFAKCJA
Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik.>>>

POSTWANDALIZM
W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

KONSEKWENCJE MODERNY
Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek.>>>

ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ
KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn>>>

CO NAJMNIEJ 1 %
Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

MINIMAL FETISH
O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI
W smutku czai się nowoczesność. Melancholik staje się aktywistą, ponieważ aktywna postawa jest konsekwencją rozczarowania. Dominic Fox, filozof, literaturoznawca, poeta i bloger, autor książki Cold World, o depresji w sztuce i aktywizmie politycznym rozmawia z Agatą Pyzik.>>>

ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH
W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach. To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SIŁA MARGINESÓW
Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą i geografią artystyczną kierowały moją uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości” – z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej, postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

NARZĘDZIA ZMIANY
Weneckie Biennale Architektury w tym roku odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest największym światowym świętem architektury, chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia o projektowaniu, bywa raczej na Biennale w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają się w architekturze/People meet in architecture. Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem i meta-urbanistą, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

MAŁY DOM, WŁASNY DOM
Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA
Najlepszym gruntem do działania architekta są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie superwąskiego domu-pustelni rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

FENIKS Z GRUZÓW
Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie na warsztatach ramach projektu Fenix Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami, poznawali historię miasta i sztukę w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik.>>>

CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY
Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów. Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego prace często wykonane z delikatnej porcelany noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PLAŻA W POURVILLE
Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął.>>>

ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU
Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik.>>>

UTOPIE DEMOTYCZNE
O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik.>>>

MOC WODY
Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych projektów architekta Jakuba Szczęsnego. Najnowszy to instalacja oczyszczająca wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych. Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna Świątkowska.>>>

MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI
Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie humoru oraz osobliwą formę, uprawia malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem. Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa. Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim, laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał Krzysztof Gutfrański.>>>

(...)
Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy, co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie.>>>

PISAĆ GOLONKĄ
Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“, pochodzącym z lat 80. Można go pobrać zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem, projektowaniem krojów pism i krytyką liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej sławy twórcami współczesnej typografii. Rozmawiał z nimi Karol Betlej.>>>

ŚWIATŁOTRYSK
W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu stanął właśnie jego neon, wielka szklanka różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim, piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SZUKAM DZIWNYCH METAFOR
Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW
Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować, to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej.>>>

ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY
O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze, a także o barwnych interwencjach urbanistycznych z Kasią Przezwańską, autorką interwencji będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie rozmawia Kamila Rogowska.>>>

NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI
To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe mieszkanka budowane teraz, są mniejsze, niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem muzycznym, blogerem, autorem książki Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia Agata Pyzik.>>>

TYMCZASOWE FORMY OPORU
To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki.>>>

CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE
Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

DIS NA SZTUKĘ
Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota.>>>

WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA
Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIEZALEŻNI
Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder>>>

UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY
O nadzorze i kontroli można obszernie teoretyzować, jednak szybko dochodzi się do prawdy, która mówi, że teoria to jedno, a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta, konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim folku z Grzegorzem Drozdem, autorem projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI
Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska.>>>

RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY
O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki (Muzeum Sztuki Nowoczesnej).>>>

WZORCOWY MODEL ZNIKANIA
Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy? Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział, o mikropraktykach, o prywatnych utopiach z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna Świątkowska i Krzysztof Gutfrański.>>>

DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA?
Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących się krów nikogo nie dziwił. Na początku lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym roku konkurs na koncepcję mającego tam stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy funkcjonowania domów kultury. Z autorami zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską, Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

COŚ TAM JEST
Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co fotografowałem było potem niszczone, znikało. Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku, najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez nowojorską galerię Location One, rozmawia z artystą Bogna Świątkowska.>>>

BROŃ DO WYMIANY IDEI
Reel Geographies to projekt dotyczący przemian politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60., 70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet materiały operacyjne służb specjalnych, szczególną uwagę poświęca relacji człowiek- -massmedia. W przededniu prezentacji polskich filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI
Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez dekady była medium, za pomocą którego snuto futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org). Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk.>>>

STRZELAM
Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy, ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

INSTYTUCJA SEKTORA π [pi]
To instytucja kultury zupełnie nowego typu. Całkowicie niezależna, powołana przez osoby, znane z antysystemowych poglądów. Jest czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem Gutfrańskim.>>>

ABCADŁO DRUŻYNY A
,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa się po wejściu do nowopowstałej galerii A. Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię A jej założycielki, sztuka ma być zarówno produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA
„Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem absurdu. Do tej pory wyszło siedem numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy” do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny alarm i ewakuację paru instytucji kulturalnych. O graficznym krytycyzmie, poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu „Krecha” rozmawia Kuba Szreder>>>

BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY
Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki>>>

UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ?
Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska>>>

NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH
Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska i Roman Rutkowski.>>>

NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI
O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu i strategii włączania potrzeb użytkowników w proces planowania przestrzeni miejskiej, z architektką Olą Wasilkowską rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY
Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI
O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ
Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY.>>>

REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI
JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk.>>>

POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY
Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera. Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008.>>>

NIE MA SORRY
Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna.>>>

SOMETHING MUST BREAK
Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi. O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy.>>>

SIŁA SŁABOŚCI
Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska.>>>

NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE
Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam.>>>

TAKI MAMY REAL
MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość.>>>

CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ
W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska>>>

PANOWANIE NAD OBRAZEM
Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty.>>>

NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY
Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TOMASZ ZIMOCH: BONIEK!
Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007.>>>

KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN
Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości.>>>

NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A
Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata.>>>

NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY!
O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska.>>>

NIEWIDZIALNA CENTRALA
Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska>>>

CO TO W OGÓLE JEST?
"Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle". O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM>>>

Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY
Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska>>>

WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA
Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia.>>>

JESTEM NA MIEJSCU
Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA>>>

POP.AMIĘTANE
Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI>>>

INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE
Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA.>>>

LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI
O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz>>>

BUNT INDYWIDUALNY
Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania!>>>

SZTUKA JEDNORAZOWA
Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA>>>

REKLAMA