 |
 |
|
 |



|
NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A BŚ [2007-11-20]
Andrzej Tobis (1970) prowadzi pracownię rysunku na katowickiej ASP. Część teoretyczna obronionego przez niego niedawno doktoratu, nosiła tytuł „Neo Rauch spotyka polskich harcerzy w NRD-owskim lesie”. Wystawa „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablot edukacyjnych” jest pierwszą odsłoną a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na24 lata.
Czy wiesz już jak twoja praca jest odbierana?
Jest w niej dwubiegunowość.
To znaczy?
Jedna jest oczywista: język polski - język niemiecki. Druga to: system tamten - system ten, co jest dla mnie bardzo ważne, bo ja jestem teraz w takim wieku, że dokładnie połowę życia spędziłem w PRL-u i połowę już po, nie wiem w czym, ale już po. Zdaję sobie sprawę, że tamten system też jest częścią mojej mentalności. Chociażby z punktu widzenia estetycznego. Obiekt pochodzący z przełomu lat 70. i 80. serce moje porusza. To mi mówi, że jestem z tamtego okresu i pewnie zawsze będę. Wtedy byłem dzieckiem i wtedy poznawałem rzeczywistość i dlatego. Wiadomo.Jest tu też taki kontekst, który jest przez niektórych mocno uwypuklany, że ten projekt mówi o stereotypach. Te moje zdjęcia są takim niezamierzonym wyjściem naprzeciw stereotypowi niemieckiemu na temat Polski. Ponieważ mówiąc w dużym skrócie, Polska istniejąca w świadomości Niemca, jeśli w ogóle istnieje, to jest to takie miejsce, w którym cywilizacja się kończy. Wielokrotnie te obiekty, które fotografuję, to są obiekty na granicy utraty swojego znaczenia, utraty związku obrazu ze słowem. Jest na przykład "Poduszka". Można ją nazwać poduszką, ale też niewiele trzeba, by ona przestała mieć związek z tym słowem. Na czym polega cywilizacja, a na czym polega koniec cywilizacji? Cywilizacja kończy się wtedy, gdy obiekty i zjawiska tracą związek z przypisanymi im słowami. Relacje słowa i obrazu, to jest ta dwubiegunowość, która mnie bardzo interesuje. Kolejna rzecz, to jest też właściwie filozoficzna refleksja na temat natury rzeczywistości, która również jest dwubiegunowa. Rzeczywistość stworzona przez człowieka, rzeczywistość w której żyjemy jest jednocześnie chaotyczna i uporządkowana. Miasto jest typowym przykładem. Chaos miesza się z porządkiem, i często, szczególnie w Polsce, nie jesteśmy w stanie wytyczyć granicy, gdzie zaczyna się porządek, a gdzie chaos. Te dwa czynniki są zawsze obecne, zmiksowane. W niemieckim obszarze kulturowym punkt ciężkości jest oczywiście przesunięty w stronę porządku, ale u nas te proporcje są naprawdę nieźle zrównoważone. Ostatnia dwubiegunowość, która przychodzi mi do głowy jest także związana z naturą rzeczywistości, która jest jednocześnie straszna i śmieszna, tak samo jak ten porządek i chaos. Ludzie oglądają te zdjęcia i się śmieją, ale granica jest bardzo płynna. Dla jednych są one śmieszne, dla innych wcale nie śmieszne. Czasem się ktoś śmieje, a potem ogląda następne zdjęcie i czuje się zawstydzony, że wcześniej się śmiał. To nie jest manipulacja z mojej strony. Nie robię jakiegoś zdjęcia, żeby było śmieszne. Jest tu wiele portretów ludzi, które są bardzo serio.
Czy jest jakaś zasada rządząca tą pracą?
Słownik ma bardzo konkretne ramy, jest kluczem do ważniejszego zjawiska, jakim jest próba zmierzenia się z rzeczywistością. Mam świadomość tego, że wszelkie tego rodzaju próby są skazane na mniejszą lub większą porażkę. Ale samo zmaganie się z rzeczywistością jest ważne. Rzeczywistość jest tak rozległa, że taki klucz jest bardzo pomocnym narzędziem, pozwala chwycić ją w jakieś ramy.
Ale czy w ramy czasowe?
"A kiedy to się skończy", "to jest projekt na całe życie", "to się nigdy nie skończy" - często słyszę. Nie mam jakiegoś planu. Wszystko dzieje się intuicyjnie. Tak się ten projekt zaczął i tak się pewnie skończy. Tylko wtedy, gdy główny warunek jest spełniony, praca ta ma dla mnie sens. Jeśli nie, to traci rację bytu.
Jaki masz system pracy?
Z założenia, żadna z sytuacji przedstawionych na zdjęciach nie jest aranżowana. Musi być znaleziona. Powiedzmy, że chciałbym zrobić tę tutaj sytuację, to nie przestawiam krzesła, żeby była fajniejsza kompozycja, nie dodaję czegoś, czy nie odejmuję. Po prostu muszę się w tej sytuacji znaleźć. Muszę próbować spojrzeć z różnych stron, ale w sposób naturalny, bez specjalnej gimnastyki, bez presji. Jak się da, to się da. Jak się nie da, no to sorry. To jest właściwie główne założenie, które determinuje sposób pracy. Nie mogę sobie założyć, że alfabetycznie pracuję, że dziś robię na przykład A. Naprawdę, sporo czasu zajmuje zanim w ogóle znajdzie się cokolwiek, więc zanim bym znalazł jakieś A, to... Czytam ten słownik, najlepiej by było gdybym go znał na pamięć, cały czas miał go w głowie. Dlatego, że to nie jest słownik obiektywny, nawet od strony językowej. Tam są specyficzne hasła, bardzo charakterystyczne. Większość haseł jest normalna, typu „okno“, „drzwi“, ale jest też na przykład "ślizgawka spadzista".
Co to jest?
Zjeżdżalnia dla dzieci. Ponieważ słownik wydany był przez Niemców i tłumaczony przez Niemców na polski, to pewne hasła wyrażają pewną bezradność czy niemoc, próbę poradzenia sobie z przełożeniem pewnych skomplikowanych terminów na język prostego narodu, czyli na polski. Najlepiej więc byłoby, gdybym miał oryginalny słownik w głowie, cały czas. Hasła znajduję, snując się po bliższej i dalszej okolicy (zdjęcia są robione tylko na terytorium Polski). Jest to więc takie usankcjonowane, usprawiedliwione włóczęgostwo. Muszę włóczyć się, bo jest to jedyny sposób, żeby natknąć się na coś prawdziwego, a więc spełniającego warunki pierwszego założenia. Oczywiście czasem obieram kierunek celowy, rzadko, ale zdarza się. Na przykład kiedy jadąc gdzieś, pojawia się nagle myśl: "Kurczę, pojadę do Huty Katowice, nigdy tam nie byłem, to jest tak blisko". A jest to największa huta w Polsce, jedna z największych w Europie. Kilka kilometrów w każdą stronę się ciągnie. No i jadę tam, licząc, że natknę się na jakieś słownictwo związane z określonym tematem, jakim jest hutnictwo stali. Ale kiedy tam docieram, nie znajduję tym razem niczego ciekawego, nic co miałoby charakter definiujący. Jednak po drodze, albo wracając, natykam się na coś zupełnie innego, niejako przez przypadek. To jest taka improwizacja trochę. Szczerze mówiąc jedną z najbardziej fascynujących rzeczy w pracy nad tym projektem jest to, że on się właśnie w ten sposób rozwija. Nie jest wymyślany przeze mnie. Nie do końca czuję się autorem tych zdjęć. Nie jestem autorem rejestrowanych sytuacji, one po prostu są, a moim zadaniem jest zauważyć je i utrwalić. I tyle. Żadnego kombinowania.
Niektórych sytuacji nie uda ci się niestety zauważyć, takich jak "Oficjalna godzina przyjęć" czy "Posiedzenie Izby Ludowej".
Myślę że „Oficjalna godzina przyjęć” jest do zrobienia, gorzej z Izbą Ludową. Ale na przykład hasło "Czerwony sztandar" mam już zrobione.
Jak to się stało?
Pojechałem na pochód 1 majowy do Dąbrowy Górniczej. To jest jeden z tych kierunków celowych, bo pojechałem tam specjalnie, żeby zrobić pochód. Najpierw myślałem, że pojadę do Warszawy, bo tam na pewno będzie pochód. Ale potem pomyślałam, że to bez sensu, bo relacje czy obrazy z Warszawy są bardziej lub mniej znane z mediów, już funkcjonują. A najbardziej fascynująca rzecz to pobocza i peryferia. Pochód 1 Majowy w Dąbrowie Górniczej, to jest po prostu ekstra sprawa. Egzotyczno swojska, zatrważająca i poruszająca jednocześnie impreza.
Czy ta praca, którą realizujesz ma charakter kontemplacyjny?
Zdecydowanie tak. Projekt ma charakter mocno konceptualny, to oczywista sprawa. Są w nim konteksty socjologiczne, historyczne, polityczne, lingwistyczne i różne inne. Ale oczywiście można też powiedzieć, że ma on charakter kontemplacyjny. Dla mnie jest to bardzo naturalna konsekwencja, bo przez wiele lat zajmowałem się malarstwem. Z różnym skutkiem. Malarstwo jest dla mnie bardzo mocno związane z kontemplacją. I w tym co robiłem w malarstwie, coraz bardziej rzeczywistość, spojrzenie na rzeczywistość bez żadnych ingerencji, akceptowanie jej taką jaka jest, czy nam się ona podoba czy nie, zaczęło mieć coraz większe znaczenie. Doszło to do takiego punktu, że żeby iść dalej, musiałoby ono być maksymalnie obiektywnym spojrzeniem. W takim przypadku naturalne wydaje się użycie języka fotografii, który zresztą też nie jest do końca obiektywny, bo nie istnieje całkowicie obiektywne spojrzenie, wiemy o tym. Zacząłem więc fotografować, choć nie czuję się fotografem. To co robię, to nie są tak do końca fotografie, to są jakieś plansze. Ale, tak czy owak, dla wielu ludzi to była radykalna zmiana. Nie dziwię się, chociaż dla mnie samego to nie była wielka zmiana. Dla mnie ważny jest teraz stosunek do rzeczywistości, branie jej taką jaka jest. A skoro widzialna rzeczywistość w jakiej żyjemy, jest jedyną wizualną opcją daną nam w tym życiu, to ma ona niesamowite znaczenie. Jedynie na jej podstawie możemy dojść do mniej lub bardziej ciekawych wniosków. Do jakich dojdziemy i co zobaczymy, to jest inna sprawa. Ale jest to jedyna opcja, więc pewnie warto jej się uważnie przyjrzeć. W tym sensie projekt słownikowy ma także charakter kontemplacyjny. Ale wiadomo, że o rzeczywistości można myśleć nie tylko przy pomocy obrazów.
Jest sprawa, która bardzo mnie interesuje, na pozór techniczna. Na jakiej podstawie podejmujesz decyzję o tym kiedy skręcisz w prawo, kiedy w lewo?
Jestem prowadzony przez ducha. Od samego początku.
Ale jesteś tego świadom i mrzonki o własnych wyborach porzuciłeś?
Bez przesady.
W filmie "Blues Brothers" jest taka scena, kiedy w kościele śpiewa James Brown, na braci pada światło niebiańskie i doznają...
Tak, mówię zdecydowanie o sytuacji tego rodzaju. Mógłbym napisać przypowieść w starotestamentowym duchu o tym, że nagle budzę się w nocy i słyszę głos Pana, który mówi: Andrzeju, wstań, idź do sklepu i kup aparat Canon EOS 5D. - Panie, ale po co? Jestem malarzem, Panie. Jestem malarzem. Nie jestem fotografem. - Zrób to. - Panie, nie mam pieniędzy, to jest drogi aparat. - Andrzeju, zlikwiduj ubezpieczenie. Twoje ubezpieczenie na życie jest wyrazem twojego braku zaufania do mnie.
Takie zmaganie trwało przez jakiś czas. W końcu, kiedy straciłem wszystkie siły, sprawdziłem w internecie gdzie jest najtańszy taki aparat, wsiadłem w pociąg do Warszawy i wtedy spłynął na mnie wielki spokój. Patrzyłem na przesuwające się za oknem obrazy w pełnym zachwyceniu. Patrzyłem na rzeczywistość jak na najpiękniejszy film w kinie. Wiedziałem, że to jest słuszna decyzja, że trzeba tę rzeczywistość zapisywać taką jaka jest, nie ingerować w nią. Jest warta tego, absolutnie jest warta. Ze wszystkimi swoimi pokracznościami.
Jesteś odważny. Czy po prostu nie miałeś wyjścia?
Nie wydaje mi się żeby była to kwestia jakiejś odwagi, ale oczywiście było to dosyć wariackie z pewnych względów. Mogłem to sobie odpuścić. Gdybym odpuścił, wszystko toczyłoby się jak zwykle.
Porusza mnie to, że posłuchałeś. Bardzo wiele osób jest w stanie skutecznie stłumić w sobie tego rodzaju impulsy, tłumacząc sobie na wiele różnych sposobów.
Przyszło mi to stosunkowo łatwo, bo moja sytuacja była w pewnym sensie komfortowa. Po prostu miałem poczucie, że niewiele mam do stracenia. Poza tym, nikt oprócz mnie nie ponosił ewentualnych konsekwencji mojej decyzji. Mogłem więc zaryzykować i posłuchać, tego, jak to powiedziałaś, impulsu.
Jak to się stało, że stałeś się posiadaczem tego słownika?
Miałem go w domu. Jeszcze na studiach pracowałem jako ilustrator. Szukałem wtedy różnych źródeł ikonograficznych do wykorzystania. I w jakimś antykwariacie w Krakowie kupiłem ten słownik. Zachwyciło mnie jego bogactwo. No ale później przestałem być ilustratorem, studia się skończyły, a słownik został i leżał sobie kilkanaście lat.
Przepraszam, ale "Majteczki do czołgania się" przykuły moją uwagę.
Ale zauważ "Matka" pojawia się jedynie w dziale "Odzież dziecięca". To jest jedyne miejsce, nie ma jej w dziale "Życie domowe". Nie ma też w tym słowniku słowa "Ojciec", bo nie było tu takiej okazji.
Znasz ten słownik bardzo dobrze, znasz jego ukryte walory. Czego tutaj jeszcze nie ma? Czy te braki są spowodowane względami ideologicznymi?
Jest parę powodów. Słownik wydany został w roku 1954 w NRD, już po śmierci Stalina, ale prace nad nim musiały się rozpocząć wcześniej, w erze mrocznego komunizmu. Jest więc tu ideologia związana z konkretnym systemem. NRD było systemem bardziej twardym niż nasz, z powodu zwykłej różnicy mentalności - Niemcy się podporządkowują, a Polacy nie bardzo. To dwie główne, choć oczywiście nie jedyne przyczyny określające wizję świata obecną w tym słowniku. System i mentalność niemiecka. To się nakłada na siebie jeśli chodzi o wykluczenie całej sfery słownictwa związanego z życiem prywatnym, emocjami, uczuciami, z prywatnością. Raczej jest to życie kolektywne. Oczywiście jest dział "Życie domowe", ale znajduje się tu słownictwo będące opisem sprzętów domowych w kuchni, łazience, itd. Ciekawe jest to, że kiedy widzimy na przykład przestrzeń publiczną jak lotnisko, poczta, plaża, kawiarnia czy knajpa, to jest odpoczynek ludzi pracy, którzy po pracy jadą razem odpocząć. Kiedy jednak hasła dotyczą życia domowego, to na ilustracjach nikt się nie pojawia. Nie ma nikogo w tych wnętrzach. Nie ma takiego obrazka, że rodzina siedzi przy stole, albo coś robi w tym mieszkaniu. Wnętrza są puste. Co najwyżej widać krzątającą się kobietę.
We wszystkich sytuacjach, jest bardzo wiele znaków i emblematów wskazujących na to do jakich czasów przedstawiona rzeczywistość się odnosi. Flagi, hasła, portrety przywódców. "Pokój to szczęście narodów!", "Cześć i chwała zakładom zwycięskim".
W działach związanych z przemysłem, produkcją, czy nawet przestrzenią publiczną, na ilustracjach umieszczone są hasła, a obok jest tłumaczenie, przemycana mimochodem propaganda.
Ja ostatnio widziałam z okien pociągu, w drodze do Wrocławia, przerażający napis, który pozostał na jakimś kolejowym budynku jeszcze z czasów PRL-u; "Jaka Polska dziś, taka Polska jutro". Straszniejszego napisu nie widziałam.
Ale jaka logika!
Świat tego słownika jest zimny, pozbawiony emocji i rządzony mniej lub bardziej ukrytymi regułami.
To nie jest nigdzie tu powiedziane, ale jest to słownik przeznaczony dla niemieckiego ludu pracującego. Żeby lud pracujący niemiecki mógł się dogadać z ludem pracującym polskim.
Jest też "Kupa piasku".
Jest też "Skrzynia z piaskiem", bo nie wiedzieli, że jest w języku polskim takie słowo jak "Piaskownica".
A czy jest tutaj sztuka?
Jest w dziale "Opieka kulturalna, rozrywka i wypoczynek".
Jak to oceniasz?
Jest to zdrowa, fajna rozrywka.
W sali koncertowej transparent ścienny "Dla pokoju świata". A tu typowe instrumenty niemieckie: bałałajka i mandolina. No, a takie bardziej subtelne przejawy kultury...
Jak wystawa w galerii? Jedynie tutaj. Ale to nie jest galeria tylko jakaś świetlica, a to nie są obiekty sztuki. To są makiety ilustrujące rozwój, świetlaną przyszłość itd. Jak ktoś sobie coś maluje, to nie jest sztuka. Tu wszystko jest celowe.
Hasło w kinie: "Ze wszystkich sztuk, sztuka filmowa jest dla nas najważniejsza". W tym świecie nawet jak się gra w szachy, to od razu trzeba należeć do jakiejś organizacji - tu się gra w szachy w mundurze.
To jest ciekawe, bo to jest słownik. Trudno sobie wyobrazić bardziej obiektywną formę podania rzeczywistości. Używając tej obiektywnej formy, rzeczywistość nakreślono bardzo subiektywnie. Ja w mojej pracy używam dokładnie tych samych słów wziętych w niezmienionej formie ze słownika. Obrazki im towarzyszące w oryginalnym słowniku w zasadzie mnie mało interesują. One czasem dają śmieszny efekt, jak się je zestawi ze współczesnymi polskimi odpowiednikami, ale to mnie za bardzo nie interesuje. Biorę słowa znalezione w starym słowniku, zakładając naiwnie, że słowo się nie zmienia. Obrazy się zmieniają, słowo trwa. Biorę niezmienione słowa, sądząc, że one pomogą mi obiektywnie opisać także moją rzeczywistość. I kiedy widzi się te fotografie w gablotach, które mają w zamierzeniu taki charakter edukacyjny, wszystko niby obiektywne, może powstać wrażenie, że jest to próba obiektywnego opisu rzeczywistości. Ale okazuje się, że ta próba jest absolutnie rozpieprzana od środka właśnie przez rzeczywistość, która jest podana w stanie surowym, bez kreacji. Po prostu rzeczywistość jest jaka jest. I taka jaka jest, absolutnie rozwala próbę obiektywnego opisu. Jest to jeden z dowodów, na to że rzeczywistość jest niemożliwa do obiektywnego opisania. Wymyka się. A przecież każda z tych fotografii ma charakter definiujący, czyli taki niby obiektywizujący.Nawet moja dobra znajoma, która mieszka w Berlinie i uczy Niemców polskiego, która jest moją konsultantką od języka niemieckiego, bo ja niemieckiego nie znam, kiedy przejrzała wszystkie te zdjęcia pod kątem językowym, po pewnym czasie zadzwoniła i pyta "Słuchaj, ale dlaczego w tym twoim słowniku nie ma nikogo w okularach?". W pierwszym momencie pomyślałem, że faktycznie nie ma nikogo w okularach, ale w końcu znalazłem kogoś. "Ale nie, nie, chodzi mi o to, że tam są same żuliki. Nie ma nikogo na przykład z książką. Będziesz to pokazywał za granicą, i jaki to będzie obraz Polski?". Dla mnie to była rewelacyjna uwaga, bo świadczyła o tym, że nawet ona, która była dokładnie zaznajomiona z tym o co chodzi, też uległa złudzeniu obiektywnego opisywania rzeczywistości. A przecież to jest tylko pozór. To jest subiektywne spojrzenie, moje. A tak naprawdę, to nie do końca moje, bo chociaż dokonuję wyboru, to nic nie tworzę, nic nie aranżuję, tylko zauważam. Ten słownik wydany w NRD, jest subiektywnym obrazem. Tak samo mój projekt, mimo że pokazuje wyłącznie prawdziwe, niearanżowane sytuacje, jest także jedynie subiektywną wizją polskiej rzeczywistości. Można więc spokojnie powiedzieć, że rzeczywistość w jednym i drugim słowniku jest zafałszowana.
Malujesz jeszcze?
Nie. Przygotowanie 150 gablotek jest dość zajmujące. Wniesienie na moje 5 piętro bez windy 200 szybek, które okazało się ważą 400 kilo, zajęło mi cały dzień. Materia zaskakuje.
Warszawa, 10.08.2007

|
|
 |
WYJŚCIE AWARYJNE Powierzono mu
Polski Pawilon na 12.
Biennale Architektury
w Wenecji awaryjnie.
Wraz z Agnieszką
Kurant i Aleksandrą
Wasilkowską
przygotowuje
instalację Emergency
Exit, której tytuł
jest swoistym
komentarzem do
skomplikowanych
losów tegorocznego
konkursu na projekt
prezentowany
w Wenecji. Kim jest
Elias Redstone,
kurator tegorocznego
Pawilonu Polonia,
u źródła dowiadują
się Kaja Pawełek
i Bogna Świątkowska >>>
PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE Dla mnie polityka
to styl i sposób
bycia. Promuję
swoją politykę
przez filmowanie
momentów
szczęścia i piękna.
Opowiadam się za
nimi – z Jonasem
Mekasem, jednym
z najważniejszych
twórców
amerykańskiego kina
awangardowego,
rozmawia Paulina Gorlewska >>>
CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ? Często pyta się
artystę, co Pan chciał
przez to powiedzieć?
A to pytanie bez
odpowiedzi, bo każdy
nawet poznawszy
interpretację
autora, odbierze
dzieło po swojemu –
z Michałem Gayerem
o transmisji wrażeń
na linii artysta-widz
oraz reprodukcjach
informacji, rozmawia
Alek Hudzik. >>>
KADRY Z RZECZYWISTOŚCI Tekstów o sztuce nie
jestem już w stanie
czytać, nużą mnie
one potwornie, są
zbiorami kalek, które
nie generują żadnej
wiedzy ani informacji.
Moje zdjęcia traktuję
jako rodzaj readymade.
Jest tam
więc wszystko, co
mogłabym zrobić,
ale nie zrobię,
bo to już istnieje
w rzeczywistości
– z Agnieszką
Brzeżańską rozmawia
Agata Pyzik. >>>
OD WEWNĄTRZ Czterdzieści lat temu
należał do Weather
Underground,
radykalnej
studenckiej grupy
protestującej
przeciwko wojnie
w Wietnamie i
niesprawiedliwości
społecznej. Dziś
należy do grupy
edukatorów, którzy
domagają się
znaczącej reformy
szkolnictwa.
Właśnie ukazała
się jego kolejna
książka – tym razem
w formie komiksu,
przedstawiająca jego
poglądy na konieczną
reformę nauczania i
szkolnictwa. Z Billem
Ayersem, rozmawiają
Kamila Rogowska i
Bogna Świątkowska >>>
ZBYT LUDZKO Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków
i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz. >>>
ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
PROSTA SATYSFAKCJA Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik. >>>
POSTWANDALIZM W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
KONSEKWENCJE MODERNY Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek. >>>
ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn >>>
CO NAJMNIEJ 1 % Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii
Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum
Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
MINIMAL FETISH O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie
rozmawia Paulina Jeziorek. >>>
BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI W smutku czai się
nowoczesność. Melancholik
staje się
aktywistą, ponieważ
aktywna postawa
jest konsekwencją
rozczarowania.
Dominic Fox, filozof,
literaturoznawca,
poeta i bloger, autor
książki Cold World,
o depresji w sztuce
i aktywizmie politycznym
rozmawia
z Agatą Pyzik. >>>
ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach.
To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
SIŁA MARGINESÓW Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą
i geografią artystyczną kierowały moją
uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się
różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości”
– z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu
sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej,
postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym
piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
NARZĘDZIA ZMIANY Weneckie Biennale Architektury w tym roku
odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest
największym światowym świętem architektury,
chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia
o projektowaniu, bywa raczej na Biennale
w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych
wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają
się w architekturze/People meet in architecture.
Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu
architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem
i meta-urbanistą, rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
MAŁY DOM, WŁASNY DOM Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć. >>>
WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA Najlepszym gruntem do działania architekta
są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na
przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej
rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę
rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by
nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem
Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie
superwąskiego domu-pustelni rozmawia
Paulina Sieniuć. >>>
FENIKS Z GRUZÓW Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie
na warsztatach ramach projektu Fenix
Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami,
poznawali historię miasta i sztukę
w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów
w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami
Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik. >>>
CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów.
Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy
trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie
bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego
prace często wykonane z delikatnej porcelany
noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa
zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy
ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego
roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
PLAŻA W POURVILLE Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął. >>>
ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym
się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy
wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem
od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik. >>>
UTOPIE DEMOTYCZNE O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych
dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal
College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik. >>>
MOC WODY Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych
projektów architekta Jakuba Szczęsnego.
Najnowszy to instalacja oczyszczająca
wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych.
Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości
o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą
na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna
Świątkowska. >>>
MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie
humoru oraz osobliwą formę, uprawia
malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem.
Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa.
Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim,
laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta
dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał
Krzysztof Gutfrański. >>>
(...) Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów
Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy,
co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie. >>>
PISAĆ GOLONKĄ Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa
się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“,
pochodzącym z lat 80. Można go pobrać
zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda
i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem,
projektowaniem krojów pism i krytyką
liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej
sławy twórcami współczesnej typografii.
Rozmawiał z nimi Karol Betlej. >>>
ŚWIATŁOTRYSK W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu
stanął właśnie jego neon, wielka szklanka
różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim,
piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych
rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu
do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
SZUKAM DZIWNYCH METAFOR Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco
polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego
przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża
się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować,
to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków
filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej. >>>
ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze,
a także o barwnych interwencjach urbanistycznych
z Kasią Przezwańską, autorką interwencji
będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie
rozmawia Kamila Rogowska. >>>
NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe
mieszkanka budowane teraz, są mniejsze,
niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem
Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem
muzycznym, blogerem, autorem książki
Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia
Agata Pyzik. >>>
TYMCZASOWE FORMY OPORU To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej
lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych
budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki. >>>
CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
DIS NA SZTUKĘ Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota. >>>
WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIEZALEŻNI Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder >>>
UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY O nadzorze i kontroli można obszernie
teoretyzować, jednak szybko dochodzi się
do prawdy, która mówi, że teoria to jedno,
a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu
kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta,
konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim
folku z Grzegorzem Drozdem, autorem
projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof
Gutfrański. >>>
OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska. >>>
RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie
w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła
Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona
i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki
(Muzeum Sztuki Nowoczesnej). >>>
WZORCOWY MODEL ZNIKANIA Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy?
Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie
powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża
w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych
scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział,
o mikropraktykach, o prywatnych utopiach
z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu
Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna
Świątkowska i Krzysztof Gutfrański. >>>
DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA? Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach
rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących
się krów nikogo nie dziwił. Na początku
lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki
osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym
roku konkurs na koncepcję mającego tam
stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje
młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się
z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy
funkcjonowania domów kultury. Z autorami
zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską,
Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem,
rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
COŚ TAM JEST Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co
fotografowałem było potem niszczone, znikało.
Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście
wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku,
najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja
Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez
nowojorską galerię Location One, rozmawia
z artystą Bogna Świątkowska. >>>
BROŃ DO WYMIANY IDEI Reel Geographies to projekt dotyczący przemian
politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły
w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji
społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60.,
70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet
materiały operacyjne służb specjalnych,
szczególną uwagę poświęca relacji człowiek-
-massmedia. W przededniu prezentacji polskich
filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką
Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego,
rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop
znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez
dekady była medium, za pomocą którego snuto
futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej
zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już
nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej
przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł
Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor
bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org).
Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk. >>>
STRZELAM Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić
rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy,
ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms
w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
INSTYTUCJA SEKTORA π [pi] To instytucja kultury zupełnie nowego typu.
Całkowicie niezależna, powołana przez osoby,
znane z antysystemowych poglądów. Jest
czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią
działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż
istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji
kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za
nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje
powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek
Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem
Gutfrańskim. >>>
ABCADŁO DRUŻYNY A ,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa
się po wejściu do nowopowstałej galerii A.
Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma
być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria
komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym
toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie
doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię
A jej założycielki, sztuka ma być zarówno
produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką
Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia
Paulina Jeziorek. >>>
CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA „Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu
w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem
absurdu. Do tej pory wyszło siedem
numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia
z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy”
do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny
alarm i ewakuację paru instytucji
kulturalnych. O graficznym krytycyzmie,
poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym
terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu
za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu
„Krecha” rozmawia Kuba Szreder >>>
BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki >>>
UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ? Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska >>>
NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym
Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale
Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska
i Roman Rutkowski. >>>
NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu
i strategii włączania potrzeb użytkowników
w proces planowania przestrzeni miejskiej,
z architektką Olą Wasilkowską rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY. >>>
REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk. >>>
POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma
powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje
się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera.
Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną
dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem
Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008. >>>
NIE MA SORRY Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna. >>>
SOMETHING MUST BREAK Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi.
O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy. >>>
SIŁA SŁABOŚCI Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska. >>>
NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam. >>>
TAKI MAMY REAL MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość. >>>
CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska >>>
PANOWANIE NAD OBRAZEM Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty. >>>
NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
TOMASZ ZIMOCH: BONIEK! Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007. >>>
KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości. >>>
NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata. >>>
NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY! O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska. >>>
NIEWIDZIALNA CENTRALA Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska >>>
CO TO W OGÓLE JEST? "Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle".
O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM >>>
Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska >>>
WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia. >>>
JESTEM NA MIEJSCU Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA >>>
POP.AMIĘTANE Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI >>>
INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA. >>>
LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz >>>
BUNT INDYWIDUALNY Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania! >>>
SZTUKA JEDNORAZOWA Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA >>>
|
|
 |
REKLAMA 
|