 |
 |
|
 |



|
BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI Agata Pyzik [2010-03-30]
W smutku czai się nowoczesność. Melancholik staje się aktywistą, ponieważ aktywna postawa jest konsekwencją rozczarowania. Dominic Fox, filozof, literaturoznawca, poeta i bloger, autor książki Cold World, o depresji w sztuce i aktywizmie politycznym rozmawia z Agatą Pyzik.
<<< Adam Witkowski: Smoła na płótnie, technika: smoła na płótnie, 2008, 2009, dzięki uprzejmości artysty
Zacznę od celowo naiwnego pytania: kiedy czujesz się przygnębiony, to starasz się to uczucie odpędzić, czy je kontemplujesz?
Osobiście mam skłonność do pławienia się w żalu. Kiedy pisałem Cold World, słuchałem przez kilka miesięcy mrocznego norweskiego metalu, takich zespołów, jak Xasthur i Burzum. Simon Reynolds [legenda dziennikarstwa muzycznego – przyp. AP] nazwał je na swoim blogu „metalową wersją Buriala”, więc pomyślałem, że muszę tego posłuchać. Uznałem, że jest to fascynująca i wciągająca muzyka, zainteresowałem się tym konkretnym stylem i tą sceną. Miałem potem obawy, że zanadto wpłynie to na treść mojej książki. Kluczowe pojęcie „militant dysphoria” [czyli „walcząca dysforia” jako przeciwieństwo euforii, jedna z głównych tez Cold World, gdzie brak euforii nie prowadzi do apatii, ale do przezwyciężenia smutku i do aktywizmu – przyp. AP], czyli „walecznej anty-euforii”, pojawiło się na moim blogu Poetix w kontekście pisarki kryminalnej Particii Highsmith i autorki książek fantasy Urszuli Le Guin, jednak fragment ten nie znalazł się, co ciekawe, w książce. Rozdział o poecie romantycznym S.T. Coleridge’u wziął się z pracy, którą pisałem na uniwersytecie 15 lat temu. Pisałem o jego przygnębieniu w zestawieniu z piosenką Marka Eitzela z American Music Club, Western Sky, gdzie znalazł się cytat: The world’s a shadow of what went before/The world gives off none of its own Light. To raczej dziwne, łączyć współczesną piosenkę amerykańską i Coleridge’a. Ale zafascynowała mnie idea, że jest światło, które jednak zanika [DF parafrazuje tytuł piosenki The Smiths There’s a Light That Never Goes Out – przyp. AP] i świat zaczyna w takich warunkach wyglądać inaczej, i tak, jak mi się wydaje, Coleridge zdaje się go postrzegać. Im więcej o tym myślałem, tym lepiej mogłem to odnieść do własnej dezintegracji i smutku. Do tych okresów w życiu, kiedy jest się dziwnie spokojnym, ale które są zarazem jakby okresem hibernacji. Jest to smutek, z którego zaczynamy sobie zdawać sprawę dopiero, kiedy już się z niego oswobodzimy. Jednak, co ciekawe, w koncepcji Zimnego Świata, o której się rozpisuję, moment uświadomienia sobie smutku zawsze prowadzi do wzbudzenia jakiejś emocji, czy może afektu raczej, niż emocji. Przygnębienia nie uważam za rodzaj stanu, z którym należy walczyć. Zauważam go dopiero, kiedy się już w nim znajduję. Raczej należy robić wtedy rzeczy wymagające wrażliwości, a poza tym: dłużej sypiać, częściej spotykać się z przyjaciółmi, etc.
Mówisz o motywach osobistych, ale czy był jakiś zewnętrzny impuls do napisania tej książki? Poza ostatnim rozdziałem o Rote Armee Fraktion, Cold World omawia głównie poezję i muzykę, w tym, co najbardziej zaskakujące, norweski wyjątkowo mroczny black metal. Jednak wydaniu twojej książki towarzyszyła sesja w Goldsmiths College, gdzie inni teoretycy z blogerskiego środowiska wokół Zer0 Books, tacy, jak Mark „K-Punk” Fisher czy Nina Power, odnieśli twoje tezy do faktycznej rzeczywistości społecznej i politycznej.
Książka wynikła po części z moich rozmów z Markiem Fisherem (nn6t #51) o pojęciu tzw. chłodnej racjonalności, jako czegoś, co zaburza automatyczne funkcjonowanie twojego zaprogramowanego ja. Jest to zarazem dość interesujący sposób patrzenia na rzeczy. Mark jest spinozistą, czyli według niego ego jest automatycznie kontrolowane przez społeczeństwo i na przykład zły stan emocjonalny zostaje wywołany przez tarcia i sprzeczności, jakie są między społeczeństwem a tobą. Jedynym sposobem na zakłócenie tego jest zobiektywizowanie, zobaczenie społeczeństwa w sposób racjonalny. Jest w tym coś bardzo atrakcyjnego, jak również w postulowanym przez Marka gnostycyzmie, pewnym rodzaju „zewnętrznej wiedzy”, która przenika świat, w sposobie, w jaki świat się nam jawi. Nie przekonuje mnie to, częściowo z powodu moich religijnych przekonań, z którymi zwłaszcza gnostycyzm się kłóci – jeśli wyznajesz teologię zakładającą jakikolwiek rodzaj wcielenia, nie możesz rozszczepić ciała ani swojego życia emocjonalnego. Jest w tym jednak ciekawa dialektyka. Alain Badiou ożywił ten koncept w swoim Świętym Pawle: z jednej strony, egoistyczne zainteresowanie samym sobą, z drugiej – możliwość wydobycia z tego jakiejś prawdy. U Badiou zwierzęce ja, ciało, jest wsparciem, i to jedynym możliwym, dla prawdy, ja musi wejść w kontakt z tym, kim jesteś, w jaki sposób żyjesz, emocjonalnie i afektywnie jak również intelektualnie. Badiou uważa, że transformacja odczucia, może być widziana jako konsekwencja czegoś, co filozof nazywa procedurą prawdy. Tak więc są afekty połączone z rozmaitymi rodzajami prawdy, czy radości albo szczęścia czy innych kwestii pochodzących z tego, co filozof nazywa „procedurą miłości”, albo „procedurą naukową”.
Podoba mi się taki sposób patrzenia. Pozwala to zobaczyć integralność obrazu własnego życia emocjonalnego, czy życia w ogóle, nie stara się go „naprawiać”, ale pozwala, by przenikało je coś innego. To dość teologiczna idea. Medytacja nad Zimnym Światem jest z nią silnie powiązana – stan, w którym wydaje się, że nie można niczego zmienić, sam jest tą zmianą, mieści się w nim możliwość zmiany.
Podoba mi się taki sposób patrzenia. Pozwala to zobaczyć integralność obrazu własnego życia emocjonalnego, czy życia w ogóle, nie stara się go „naprawiać”, ale pozwala, by przenikało je coś innego. To dość teologiczna
idea. Medytacja nad Zimnym Światem jest z nią silnie powiązana – stan,
w którym wydaje się, że nie można niczego zmienić, sam jest tą zmianą,
mieści się w nim możliwość zmiany.
Skąd pochodzi fraza „Zimny Świat”?
Z fragmentu Przygnębienie: Oda Coleridge’a, ale jest to też tytuł piosenki GZA z Wu-Tang Clan, znajdującej się na albumie Liquid Swords (1995), który darzę wielkim podziwem. Takie nazwy mają depresyjne kapele metalowe i punkowe, jest piosenka o tym tytule w repertuarze Godflesh. To ciekawe, jak ten temat powraca w różnych kontekstach. Fraza o wewnętrznym świecie wiecznej zimy pojawia się także u Geralda Manleya Hopkinsa. W mojej książce starałem się nadać jej wyrazisty pojęciowy kontekst. Nie twierdzę, że depresja czy przygnębienie nie mają kontekstu, jednak chciałem sprawdzić, czy uda mi się stworzyć coś, co wypływałoby tylko z estetycznego doświadczenia i czy dałoby się to pociągnąć do doświadczenia politycznego. Książka była raczej eksperymentem niż argumentem, że te koncepty już istnieją. Do tej pory nie mam całkowitej pewności, że mam rację. Możesz dostrzec paralele pomiędzy antyspołecznymi tendencjami black metalu i Baader Meinhof, ideę, że należy teorię przenieść na praktykę. Jest to w sumie dość anty-estetyczne i antyteoretyczne, jednak koniec końców ich praktyka została zestetyzowana. Mimo że Baader-Meinhof byli aktywistami, ich akcje były tak wymyślone, by prowokować efekty wewnątrz spektaklu, toteż pod koniec mieli zbyt dużą świadomość tego, jak wyglądają; ich manifesty i oświadczenia były tak samo ich integralną częścią, jak ich działania.
To jednak interesujące, że w określonym momencie historycznym było możliwe pojawienie się grupy, która miała tak silny polityczny charakter, a zarazem był w niej od razu rozpoznawalny element szaleństwa. Byli jakby ucieleśnieniem idei Antonina Artauda o Teatrze Okrucieństwa. Lata 60., z kulminacją politycznego karnawału w roku 1968, to w ogóle moment społecznego i politycznego wstrząsu. W Ameryce młodzież protestowała przeciwko wojnie w Wietnamie, a body-artyści dręczyli swoje ciała w akcie protestu przeciwko całemu społeczeństwu. Interesuje mnie aspekt szaleństwa we wszystkich tych działaniach: dlaczego rewolucja jest na swój sposób szaleństwem i dlaczego w tych wszystkich grupach obecny był zarazem ten sam wątek samozniszczenia i trangresji.
Myślę, że koncept Badiou tzw. „pasji dla realnego” byłby tu bardzo przydatny. Jednym z efektów Zimnego Świata, czyli wewnątrz „zmrożonej sytuacji”, jest próba wykucia drogi ucieczki z niego. Jest jakaś żywotna rzeczywistość skryta za tą zamrożoną rzeczywistością – trzeba wybić drogę wyjścia i odnaleźć światło. I może jest to coś, co black metal i Baader-Meinhof mają ze sobą wspólnego: społeczeństwo znajduje się w stanie stagnacji i zamrożenia, a ich działania miałyby reaktywować coś ukrytego i autentycznego. To właściwie okultyzm. Dla Baader-Meinhof, jak to opisuję w mojej książce, obraźliwy język, tak samo, jak pełne przemocy działania, były sposobem na ukazanie „realnego” i wyciągnięcie czegoś, co zostało utracone, roztrwonione i skierowane w niewłaściwym kierunku. Jest spektakl, są media, które odwracają energię, recyrkulują ją i wymyślają fałszywy świat, za którym jest ten prawdziwy świat, do którego trzeba się dostać.
RAF ekshumowali to, co było ukryte w społeczeństwie. Wydaje mi się, że podobną rolę odegrali Wiedeńscy Akcjoniści dla Austriaków, ich krwawe spektakle miały ekshumować kolaborację i inne wojenne winy Austrii.
Tak, „realnym” niemieckiego społeczeństwa była ukrywana kwestia nazizmu. Żeby stanąć do walki z nim, trzeba było go najpierw ujawnić, i sprawić, żeby się stał realnym, trzeba więc było sprowokować społeczeństwo do ujawnienia jego własnego autorytaryzmu. Kiedy zaczyna stosować wobec ciebie przemoc i stajesz się jego ofiarą, ujawniasz totalitaryzm. Widzisz co kryje się pod powierzchnią: „Pokolenie Auschwitz”, jak krzyczeli członkowie RAF-u. Nie wiem niestety zbyt wiele o Wiedeńskim akcjonizmie…
Myślę, że to był artystyczny ekwiwalent RAF-u, chodziło o ekshumowanie nazistowskiej przeszłości Austrii, a nie została właściwie zdenazyfikowana, jak np. Niemcy. Krwawe działania akcjonistów miały jednak miejsce wcześniej, już pod koniec lat 50.
Tak, wydaje się to bardzo podobne, także do działań zespołów metalowych. Zespół Mayhem ma skłonności do ubarwiania swoich występów np. umieszczaniem świńskich łbów zatkniętych na pikach na przodzie sceny, a następnie rzucaniem ich w środek publiczności. Akcent jest położony na to, co cielesne i krwawe.
Uderza mnie to w metalu, że jest on, mimo swojego okrucieństwa, albo właśnie dlatego, tak popularny, że istnieje ogromna subkultura, etc. Oczywiście było więcej subkultur, jak punk, które też jakoś odwoływały się do okaleczania ciała. Zaskakuje mnie jednak połączenie w metalu grozy i groteski. Takie zespoły, jak GWAR są już po prostu groteskowo przerysowane. Fascynuje mnie wiec połączenie okrucieństwa z masową popularnością.
Jest coś w rodzaju rozdarcia pomiędzy wczesnym black metalem, który był antykomercyjny, otwarcie elitarny i skierowany do małych kręgów, w których wymienia się kasetami, i jego komercjalizacją, która następuje później. Jest jednak też nostalgia za tymi pre-komercyjnymi czasami. Istnieje więc komercyjny black metal, którego komercyjność akceptujesz, i który ma wielu fanów. Wydaje mi się jednak, że styl dawnego black metalu powinien być nadal kontynuowany. Z drugiej strony, jest też depresyjny black metal, który radykalnie zmienia stylistykę wczesnego metalu. Jest nadal dość anty-komercyjny, jak Xasthur na przykład, a jeśli będziesz śledziła linki w internecie, znajdziesz wiele znacznie bardziej dziwacznych zespołów. To tajemnicze środowiska, wykupujesz subskrypcję i kupujesz niskonakładowe płyty.
Miałam na myśli bardziej przyzwolenie społeczeństwa na istnienie tego rodzaju muzyki i przy obecnej komercjalizacji, zneutralizowanie efektu, jaki ta muzyka mogłaby mieć. Jednak może komercyjny metal też ma zdolność ujawniania jakichś mrocznych cech współczesnego społeczeństwa?
Wracając jednak do twojej figury melancholijnego aktywisty; jest coś nowoczesnego w postawie smutku. Łączysz melancholika z postawą aktywisty: aktywizm opisujesz jako konsekwencję rozczarowania, którego skutkiem jest wycofanie się ze świata. Jest w tym odczarowanie, które kojarzy mi się z szerszym odczarowaniem świata, o którym piszą Horkheimer i Adorno.
To ciekawe, ponieważ większość aktywistów, których znam, nie jest wcale jakoś szczególnie smutna lub pesymistyczna. Jeśli miałbym to już koniecznie jakoś określać, są to raczej bardzo żywiołowi ludzie. Bycie zaangażowanym w aktywizm ma raczej funkcje ożywiające. Pytanie jednak, w jaki sposób dochodzi do wyjścia ze stanu zadowolenia ze świata, do pragnienia przybrania aktywnego stanowiska, może nie wobec całego świata, ale wobec pewnych jego elementów. Wydaje mi się, że jest konieczne przejście przez owo stadium „odczarowania”. Nie sądzę, aby ktoś zachwycony wszystkim dookoła stał się aktywistą. Tzw. militant dysphoria była szeroko dyskutowana, ponieważ te dwa elementy rzadko idą ze sobą w parze; jeśli jesteś dysforyczny, raczej nie masz walecznych skłonności. Myślę jednak, że są ślady negatywności w stanowiskach wielu aktywistów, nawet jeśli wytworzyły się wskutek stanu dysforii. Ta negatywność to odmowa akceptacji świata takim, jakim jest, pochodzi z poprzedzającego ją odczarowania. Nie rozpracowałem jeszcze do końca, jak to działa. Dysforia jest czymś w rodzaju derridiańskiego „śladu” wewnątrz aktywizmu, wewnątrz politycznego podmiotu. Podmiot polityczny znajduje się wewnątrz tej dysforii, jest zamknięty, czy wręcz uwięziony w przygnębieniu. W podmiocie politycznym jest coś w rodzaju dysforycznego motoru. Wydaje mi się, że rzeczy nigdy nie składają się po prostu w gładką całość i trzeba każdorazowo dokonywać wysiłku oczyszczania świata wokół siebie.
Jeśli chodzi o smutek, często łączy się on z nostalgią, i wydaje mi się, że jest to nowoczesny fenomen. Kojarzy się on z pojęciem późności, przychodzenia za późno [chodzi o belatedness, termin rzucony przez Harolda Blooma w sławnej książce Lęk przed wpływem, oznaczający wieczne opóźnienie współczesnych wobec potężnych poprzedników; fraza pochodzi od Nietzschego, który ukuł pojęcie „niewczesności” – przyp. AP]. Choć pojęcie to ma literackie tło, wydaje mi się, że współczesny metal cierpi z tego samego powodu – balastu zmitologizowanej przeszłości, połączonego z dobrowolnie mylnym odczytaniem tej przeszłości, który uniemożliwia mu wyprodukowanie czegoś nowego. Trudniej odnieść to do polityki. Wydaje mi się, że współczesna lewica zmaga się z balastem swojej przeszłości, w sposób oczywisty jej funkcjonowanie nie może być kontynuowane na poprzednich zasadach. Można to nazwać lękiem przed wpływem. Jak wytworzyć nową lewicę, która nie byłaby po prostu powtórzeniem czegoś, czego już próbowano i jest już przeterminowane. Jest to pytanie, które wszyscy sobie zadają. Istnieje straszliwe ryzyko popadnięcia w nostalgię, czego należałoby uniknąć. Nie stańmy się po prostu powtórzeniem społeczeństwa z 1968 roku.
Czy uważasz, że jest to specyfika chwili obecnej? Zadawałam sobie ostatnio to pytanie w dyskusji przy okazji poezji: czy we współczesnej rzeczywistości poezja ma jeszcze znaczenie, jakie miała kiedyś? Została zmarginalizowana, od tego, że poeci bardzo rzadko dostają nagrodę Nobla, aż po wyrugowanie poetów z planów wydawniczych, ponieważ się nie sprzedają. Dziś poezja istnieje głównie w internecie. Jednak pod koniec XIX wieku sytuacja miałasię podobnie, przed rewolucyjnymi poetami modernistycznymi, jak Ezra Pound i T.S. Eliot, mieliśmy zupełnie wtórnych i nudnych poetów gregoriańskich. Może to regularna cyrkulacja epok, energii twórczych?
Był moment w historii, kiedy John Mansfield był poetą laureatem i nikt od tamtej pory o nim nie słyszał. Jeśli mamy do czynienia z kryzysem w poezji, bardziej chodzi o kryzys w publikowaniu.
Czy uważasz, że wpływa to na samo pisanie?
Oczywiście. Z pewnością T.S. Eliot publikowany w miękkiej oprawie jest szczególną formą propagowania i fetyszyzacji towarowej poezji. Poezja ma też określony prestiż, i z pewnością ów prestiż może zaapelować do określonej publiczności. Teraz ten prestiż utraciła, zanikła łączność pomiędzy poezją i szerszą publicznością. Jestem zapisany na listę mailingową strony, gdzie poeci publikują dla innych poetów i jest to właściwie jedyny rodzaj publiczności, jaki mają. Miewają odczyty i tak dalej, nie istnieje jednak poczucie łączności z publicznością. To dokładnie, jak w latach 30. Znajdujemy się w momencie przejściowym, nadejdzie nowy rodzaj czytelników i nowe formy publikowania.
Chwilami wydaje mi się, że świat wokół nas, kanały komunikacji, etc. zmieniają się w sposób, który czyni poezję anachroniczną. Obieg poezji wygląda z grubsza tak, że czcimy klasyków, a marginalizujemy trudną poezję współczesną. Bliski ci Owen Hatherley, z którym wcześniej rozmawiałam (nn6t #55), wysnuł ciekawą teorię, że najciekawsze zjawiska w kulturze brytyjskiej od lat 60. miały miejsce w muzyce popularnej, a nie np. w literaturze.
Tak, ale najciekawsze w sensie modernizmu, aplikowanego do muzyki, w dodatku – muzyki pop.
Dokładnie: pop wszedł do kultury, zmienił naszą perspektywę i wprowadził nową jakość. Trudno mi jednak pominąć jedna palącą kwestię: jak osądzać członków RAF-u czy Varga Vikernesa z zespołu Burzum, którzy dopuszczali się morderstw? Jeśli chodzi o RAF, sprawa jest może bardziej skomplikowana. Czy osądzać to z punktu widzenia polityki, szaleństwa etc?
Za każdym razem dyskusja schodzi na ten temat: jak możesz słuchać muzyki gościa, który był mordercą i neonazistą? Przede wszystkim nie słuchałbym muzyki, która nie podobałaby mi się sama z siebie. Varg wciąż tam gdzieś jest, został niedawno wypuszczony z więzienia i niewykluczone, że znów może spowodować jakiś zamęt. Nie można tego zjawiska uczynić „bezpiecznym”, nie można też estetyzować zbrodni tego rodzaju. Ma ona swój wymiar estetyczny, który bywa fascynujący, co odnosi się także do akcjonistów, ale jest też aspekt kryminalny.
Interesuje mnie, co fascynacja takimi zjawiskami mówi o społeczeństwie, o dynamice wewnątrz niego? Sama zostałam wprowadzona w Burzum przez znajomego melomana, i z początku ta muzyka po prostu mnie zahipnotyzowała – nie wiedziałam jeszcze wtedy nic o samym Vikernesie. Zapamiętam jednak to hipnotyzujące uczucie.
Nie potrafię odpowiedzieć, co to mówi o społeczeństwie. Mówi to tyle, że jedni ludzie fascynują się takimi postaciami, jak Varg Vikernes, inni fascynują się Burzum, ale nie można się oboma zjawiskami fascynować w ten sam sposób. Pragnienie doznania estetycznego, które zawiesza rzeczywistość, hipnotyzuje, bierze cię w inny wymiar, to jeden z rodzajów pragnienia, który znakomicie mieści się w estetyce Zimnego Świata. Co jednak z połączeniem tego z aktywnie anty-społeczną stroną tych zjawisk? Mam jedną hipotezę: w Zamrożonym Świecie jest miejsce na paroksyzm okrucieństwa, który roztrzaskałby go na kawałki.
Powrócę do kwestii transgresji – wielu artystów XX wiecznych chciało, poprzez działania z ciałem, poprzez przemoc zadaną ciału, przekroczyć granice w sztuce, wyjść poza malowanie obrazu czy robienie rzeźby.
Aby twoja transgresja była transgresją wewnątrz sztuki, musisz robić coś więcej, niż sztuka, musisz wyobrazić sobie coś, co jest estetycznie stłumione i przeciwstawić temu coś bardziej żywotnego. Nie przekraczasz jednak sztuki, ale raczej pewne kody, formy wewnątrz niej. Żeby „przekroczyć sztukę”, musisz ją najpierw zobiektywizować, zobaczyć ją jako jeszcze jedną rzecz, coś zamrożonego i statycznego, co można przełamać. Tylko w ten sposób możesz zobaczyć ów akt jako coś znajdującego się w szczególny sposób już poza sztuką. W przeciwnym wypadku oznacza to powtórny regres w problemy wewnątrz estetyki raczej, niż w nowatorski sposób tworzenia sztuki. Tak więc musi nastąpić moment zamrożenia, moment ujrzenia własnej sytuacji jako statycznej, zanim można znaleźć drogę wyjścia. Jeśli chodzi o RAF, warto wspomnieć, że w swoim przeciwstawieniu się społeczeństwu, zamiast postrzegać siebie jako aktorów wewnątrz niego, widzieli klasy wyższe jako zamrożone, a siebie jako jedyne aktywne jednostki, ponieważ tylko oni sprzeciwiali się jemu w całej rozciągłości i mogli przedostać się do wyższej prawdy. Ten gest zamrażania wszystkiego, co nas otacza, określenie sztuki jako jakiejś rzeczy, wobec której nasze działanie będzie transgresją, ponieważ sztuka nie jest działaniem, jest szczególną drogą uzyskania dystansu wobec sztuki, jeśli nie czymś więcej. Zakłada także możliwość „odmierzenia” świata, wzięcia tej miary i powiedzenia: teraz przekroczymy tę miarę. Jeśli chodzi o poezję, mamy poczucie, że poezja jest na wymarciu, albo że poeci powtarzają samych siebie i cokolwiek by nie powstało, byłoby powtórzeniem tego, co już stworzono. Byli na przykład poeci gregoriańscy i nagle nastąpiła I wojna światowa, po której zakończeniu masz z jednej strony „poetów wojennych”, z drugiej pierwszych modernistów, których obie grupy poetów były bardzo świadome, jaki typ twórczości odrzucają. W określonym momencie artyści mówią po prostu „nie to”, i ta negacja jest ich punktem wyjścia. Ich transgresja oparta jest na możliwości powiedzenia: „to już nie”, odrzucenia tego zdefiniowanego „czegoś”. Może staje się to niemożliwe, kiedy sztuka i poezja osiągają stan zastoju, kiedy wiele bardzo ekscytujących rzeczy już się kiedyś wydarzyło, co trzeba przekroczyć.
W rozdziale o Gerardzie Manleyu Hopkinsie, niesamowitym wiktoriańskim poecie angielskim, o którego Terrible Sonnets piszesz, pada fraza „Piekło jest tylko słowem/rzeczywistość jest znacznie gorsza”. Nie tylko mnie ona przekonuje – wydaje mi się również określeniem, czym jest Zimny Świat w pigułce.
U Hopkinsa następuje związek pomiędzy „nieskończonymi głębokościami Piekła” i „nieskończonymi wysokościami Nieba”, które jest w stanie dostrzec w momentach epifanii – jeśli nie wręcz boskiego objawienia, odkrywania niewyczerpanego źródła chwały i dostojeństwa, czegoś w rodzaju niewyczerpanej studni chwały Bycia, z którą skorelowana miałaby być nieskończona udręka. Jeśli chciałoby się wyjaśnić to w terminach medycznych, Hopkins był trochę dwubiegunowcem, krążył pomiędzy tymi dwoma stanami. Jednak wydaje mi się, że te dwa doświadczenia są ze sobą mocno połączone, nie można doświadczyć jednego nie doświadczając drugiego. Hopkins był w stanie wytworzyć witalistyczną ontologię świata, który płonie od wewnątrz pod wpływem wielkości Boga, w której zawiera się zarazem możliwość od-witalizowanej ontologii, jakby zamrożonej. Straszliwe sonety rozwijają przerażającą wizję piekła na jej podstawie. Hopkins wydaje mi się niezwykle głębokim myślicielem, jeśli chodzi o ontologię. Inspiruje się Dunsem Szkotem na przykład, ale wysnuwa własną teorię rzeczy „cętkowanych”, w których miesza się światło i ciemność, całe obszary ontologicznej wymiany czy też niekonsekwencji. Rozwija język ontologiczny na bazie wyobraźni poetyckiej. To fantastyczne, ponieważ tak niewielu poetów odważyło się tego dokonać, a dla Hopkinsa była to napędowa namiętność. Można spojrzeć na Straszliwe sonety jak na wariacje na temat depresji i duchowego abiektu a także filozoficzną medytację nad ontologią, które nie konstytuują zaledwie poczucia chłodu, ale cały Zimny Świat. Omawiają cos w rodzaju czarnej konstelacji. Hopkins gromadzi „czarną ontologię”, a nie tylko opowiada o osobistej duchowej walce.
Jak ci się wydaje, czy na przykład współczesne wzmożone zainteresowanie RAF-em i Ulrike Meinhof – nie tylko Elfriede Jelinek napisała o niej sztukę, ale pojawiają się kolejne filmy, RAF jest częścią popkultury – mówi coś o stanie społeczeństwa?
Cóż, żyjemy w czasach wojny z terroryzmem, wzmożonego zagrożenia i strachu przed niebezpieczeństwem, i staje przed nami kwestia zradykalizowania, mechanizmów, które sprawiają, że stajemy się radykałami i jak ta radykalizacja prowadzi do terroru. Mamy bardzo uproszczony obraz zjawisk, szczególnie jeśli chodzi o radykalizowanie się młodych muzułmanów. Odbywa się coś w rodzaju sztucznego wywoływania duchów, przed którymi się potem ucieka. Pewni ludzie wycofują się do co bardziej radykalnych islamistycznych grup, i myślę, że taki jest popularny obraz wyjaśnienia, dlaczego Ulrike Meinhof dołączyła do RAF. Dość często od lat 60. obserwujemy, że ci, którzy się radykalizują, niekoniecznie są tymi, którzy są najbardziej poszkodowani czy opresjonowani w społeczeństwie. Najczęściej są to ludzie z miłego otoczenia klasy średniej i jest to bardziej ekspresja pewnego rodzaju gniewu, który bierze się właśnie z tego otoczenia, a nie zostaje spowodowany opresją. Myślę, że Baader Meinhof byli symbolem, na którym możemy się skupić, gdy przychodzi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego to właśnie teraz ludzie się radykalizują, i czy mamy się czego obawiać ze strony lewicy, czy nastąpi kolejna wersja lewicowego terroryzmu? Jest też linia radykalizacji, która niespecjalnie jest zainteresowana terroryzmem, czy jakimkolwiek równie wielkim spektaklem, która jednak może być całkiem ultra-lewicowa w innym znaczeniu, choć nie zmierza w stronę formowania niewielkich grup. To częściowo sposób na rozliczenie się z przeszłością, z formami wzmożonego podnoszenia „bezpieczeństwa”, co na dobra sprawę zaczęło się razem z Baader-Meinhof, wraz z rozwojem aparatu bezpieczeństwa w latach 70., sprowokowanym właśnie działaniami tej szalonej grupy.
Nie przypadkiem nadzór, więzienia, panoptykony, były jednym z tematów XX-wiecznej filozofii. „Trzeba bronić społeczeństwa”, twierdzili rozmaici inżynierowie społeczni, co zacytował Foucault w swoich wykładach w College de France. Społeczeństwo jest jednocześnie zarówno czymś, co powinno się denaturalizować, żeby wydobyć spod opresji Lewiatana, ale też, w epoce dojrzałego kapitalizmu, staje się czymś, przeciwko czemu należy walczyć.
Jednym z pozostającym w mocy niepokojem radykałów jest czy to,co robią z istniejącym stanem rzeczy nie zostanie weń inkorporowane. Że tak naprawdę tylko wspierają opozycyjne siły reakcji, wspierają żywotność status quo, żywią kulturę, która jest już martwa. Pojawia się obawa, że zostanie się zawłaszczonym, która jednak mnie osobiście nie wydaje się aż taka straszna. Jeśli w społeczeństwie jest dynamika, oznacza to, że społeczeństwo ulega zmianom. Idea, że mój własny świat może do mnie wrócić jako reklama, nie przeraża mnie aż tak bardzo. Będę wtedy po prostu musiał znaleźć coś nowego do powiedzenia.
To także opisuje sposób, w jaki działa kapitalizm. Cokolwiek robisz przeciwko niemu, kapitalizm to wchłania, ponieważ karmi się zmianą i destrukcją.
Jednak kapitalizm jest przywiązany do swojej funkcji społecznej, społecznej reprodukcji, i faktu, że bez społecznej reprodukcji sam kapitalizm nie mógłby się reprodukować. I jeśli zobaczymy kapitał jako agenta, który sam siebie reprodukuje, popełniamy błąd. Kapitalizm jako ideologia, jako system, może być formą oporu przeciwko sprawiedliwości, jednak może się tak dziać tylko poprzez mechanizm społecznej dynamiki, tak więc w pewnym sensie jest wart przetestowania, ponieważ dynamika społeczna jest dynamiką zmiany społecznej.
A tę należy zachowywać czy wspierać bez względu na wszystko?
Tak. I jednym pytaniem, które odrobinę mnie dręczy to Deleuzjańska idea zawarta w Post-scriptum do Społeczeństwa Kontroli – zamiast scentralizowanej władzy która cię nadzoruje, mówi ci, co masz robić i tak dalej, która daje się łatwo zidentyfikować jako wróg, przeciwko któremu się walczy – masz społeczeństwo, które funkcjonuje cybernetycznie, poprzez mechanizmy sprzężenia zwrotnego, co również ma swój rezultat. W znaczeniu za- Dobrze jest przejść od → stanu aktywnej ponurości do stanu, kiedy naprawdę zaczynasz coś czuć, nawet jeśli jest to smutek mrożonego społeczeństwa, w które można wymierzyć następnie cios, stare społeczeństwo ze scentralizowanym nadzorem i kontrolą jest znacznie łatwiejsze do zobiektywizowania, powiedzenia: „jestem przeciwko temu, sprzeciwiamy się establishmentowi, chcemy obalić to społeczeństwo” i tak dalej. W Społeczeństwie Kontroli, musisz odwrócić reprezentację w pewien sposób, żeby zobaczyć je w formie zamrożonej, statycznej rzeczy i w tym kontekście gest zamrażania społeczeństwa jest czymś radykalnie innym.
To niemal jakbyś musiała odrobinę sfalsyfikować dynamikę kontroli, aby ją zanegować. To wydaje mi się korzystnym posunięciem, np. w muzyce popularnej, że w określonym momencie nowych form i trendów narasta negatywny moment. Zawsze możesz powiedzieć: „dlaczego musicie być tak negatywni”, jednak prawda jest znacznie bardziej złożona. Weźmy np. opozycję punka wobec wszystkich istniejących dotychczas gatunków muzycznych, później przecież okazało się, że Johnny Rotten całkiem lubił Pink Floyd. Jednak dla większej wyrazistości musisz zebrać wszystko razem i powiedzieć, że jesteś przeciwko temu, żeby otworzyć nową drogę. Tak więc negatywny moment wobec społeczeństwa kontroli zawsze jest trochę zafałszowany. Zimny Świat jako kreacja artystyczna jest tak naprawdę bardzo rozmyślną i sztuczną rzeczą w tym sensie.
Używasz w książce pojęcia „politycznej nieprzyjemności” (politicized displeasure), co dodaje aspekt ekonomii libidinalnej wewnątrz społeczeństwa. Czy ten brak przyjemności jest zadany w sposóbpolityczny?
Tak naprawdę mówię o „unpleasure”. „Displeasure” jest czymś, co zostaje ci zadane, dręczy cię, boli cię, a „unpleasure” może oznaczać też ahedonię, nieobecność przyjemności, albo niemożność odczuwania. I to – w tym inspiruje mnie Mark Fisher – jest dokładnie stan w jakim się znajdujemy, ponieważ jesteśmy otoczeni przez stymulanty, rzeczy, które mają nas przeszywać dreszczem czy przyjemnością, które jednak wcale tak nie działają. Koniec końców znajdujesz się w stanie emocjonalnego i libidinalnego wyjałowienia.
Problem zaczyna wiec stanowić to, jak odnowić możliwość gniewu czy nieprzyjemności. Znaleźć właśnie stymulant, wobec którego możesz zareagować, znajdując się w tym stanie. Myślę, że dobrze jest przejść od stanu aktywnej ponurości do stanu, kiedy pojawia się jakaś pozytywna emocja, kiedy naprawdę zaczynasz coś czuć, nawet jeśli czujesz smutek. Jest to coś, co napędza do działania. W stanie skostnienia, emocjonalnej posępności, emocje wydają się niemożliwe. Ale wydaje mi się, że jednym z symptomów wychodzenia z głębokiej depresji jest moment uwiadomienia sobie, jak bardzo jesteś albo byłeś smutny. Wcześniej tego nie wiesz. Nie wiesz, co jest z tobą nie tak. Myślę, że polityzacja jest tego częścią, ponieważ jest to moment ponownego zaangażowania w świat, i ok, może zaangażowanie w świat nie jest koniecznie polityczne, ale może mieć miejsce wyłącznie w sferze twojego życia prywatnego – jednak często jest, ponieważ stajesz wobec politycznego wymiaru tego, co jest w nim nie tak i wtedy starasz się powiedzieć o tym ludziom wokół ciebie.
I to jest polityczne?
Wydaje mi się, że zazwyczaj oznacza to sposób uczynienia tego, co osobiste – politycznym, nie wydaje mi się to zbyt systematyczne w opisanym właśnie stanie. To przychodzi później, albo jest oddzielnym stanem. Nie sądzę,
aby upolityczniony brak przyjemności, czy walcząca anty-euforia stanowiły tutaj pomoc w analizie tego zjawiska. Mamy już mnóstwo analiz tej kwestii, a jednak pytanie, co powoduje podmiotami politycznymi nadal pozostaje nierozwikłane. To więc, jak sądzę, jest temat, który należy drążyć.
Dominic Fox ur. 1974, pisarz, poeta i muzyk pracujący w Londynie jako informatyk. Studiował Literaturę w Lincoln College w oksfordzie. Jest najbardziej znany dzięki swojemu blogowi Poetix, na którym prezentuje eklektyczne połączenie filozofii, krytyki kulturowej i poezji modernistycznej. W 2009 roku wydał ważną książkę Cold World, nakładem Zer0 Books, wiodącego obecnie wydawnictwa prezentującego najciekawszych brytyjskich teoretyków kultury. Analizuje w niej m.in. poezję romantyczną i norweski black metal, zjawisko nowoczesnej depresji i jej potencjału krytycznego dla sztuki. Pisywał dla magazynu The Wire, publikował swoją poezję w rozmaitych periodykach, jest też muzykiem grającym pod takimi pseudonimami jak w/trem, Spiral Jacobs czy Globes of Venus. Mieszka w Northampton w Anglii wraz z rodziną.
codepoetics.com/poetix

|
|
 |
WYJŚCIE AWARYJNE Powierzono mu
Polski Pawilon na 12.
Biennale Architektury
w Wenecji awaryjnie.
Wraz z Agnieszką
Kurant i Aleksandrą
Wasilkowską
przygotowuje
instalację Emergency
Exit, której tytuł
jest swoistym
komentarzem do
skomplikowanych
losów tegorocznego
konkursu na projekt
prezentowany
w Wenecji. Kim jest
Elias Redstone,
kurator tegorocznego
Pawilonu Polonia,
u źródła dowiadują
się Kaja Pawełek
i Bogna Świątkowska >>>
PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE Dla mnie polityka
to styl i sposób
bycia. Promuję
swoją politykę
przez filmowanie
momentów
szczęścia i piękna.
Opowiadam się za
nimi – z Jonasem
Mekasem, jednym
z najważniejszych
twórców
amerykańskiego kina
awangardowego,
rozmawia Paulina Gorlewska >>>
CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ? Często pyta się
artystę, co Pan chciał
przez to powiedzieć?
A to pytanie bez
odpowiedzi, bo każdy
nawet poznawszy
interpretację
autora, odbierze
dzieło po swojemu –
z Michałem Gayerem
o transmisji wrażeń
na linii artysta-widz
oraz reprodukcjach
informacji, rozmawia
Alek Hudzik. >>>
KADRY Z RZECZYWISTOŚCI Tekstów o sztuce nie
jestem już w stanie
czytać, nużą mnie
one potwornie, są
zbiorami kalek, które
nie generują żadnej
wiedzy ani informacji.
Moje zdjęcia traktuję
jako rodzaj readymade.
Jest tam
więc wszystko, co
mogłabym zrobić,
ale nie zrobię,
bo to już istnieje
w rzeczywistości
– z Agnieszką
Brzeżańską rozmawia
Agata Pyzik. >>>
OD WEWNĄTRZ Czterdzieści lat temu
należał do Weather
Underground,
radykalnej
studenckiej grupy
protestującej
przeciwko wojnie
w Wietnamie i
niesprawiedliwości
społecznej. Dziś
należy do grupy
edukatorów, którzy
domagają się
znaczącej reformy
szkolnictwa.
Właśnie ukazała
się jego kolejna
książka – tym razem
w formie komiksu,
przedstawiająca jego
poglądy na konieczną
reformę nauczania i
szkolnictwa. Z Billem
Ayersem, rozmawiają
Kamila Rogowska i
Bogna Świątkowska >>>
ZBYT LUDZKO Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków
i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz. >>>
ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
PROSTA SATYSFAKCJA Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik. >>>
POSTWANDALIZM W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
KONSEKWENCJE MODERNY Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek. >>>
ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn >>>
CO NAJMNIEJ 1 % Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii
Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum
Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
MINIMAL FETISH O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie
rozmawia Paulina Jeziorek. >>>
BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI W smutku czai się
nowoczesność. Melancholik
staje się
aktywistą, ponieważ
aktywna postawa
jest konsekwencją
rozczarowania.
Dominic Fox, filozof,
literaturoznawca,
poeta i bloger, autor
książki Cold World,
o depresji w sztuce
i aktywizmie politycznym
rozmawia
z Agatą Pyzik. >>>
ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach.
To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
SIŁA MARGINESÓW Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą
i geografią artystyczną kierowały moją
uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się
różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości”
– z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu
sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej,
postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym
piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
NARZĘDZIA ZMIANY Weneckie Biennale Architektury w tym roku
odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest
największym światowym świętem architektury,
chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia
o projektowaniu, bywa raczej na Biennale
w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych
wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają
się w architekturze/People meet in architecture.
Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu
architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem
i meta-urbanistą, rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
MAŁY DOM, WŁASNY DOM Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć. >>>
WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA Najlepszym gruntem do działania architekta
są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na
przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej
rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę
rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by
nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem
Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie
superwąskiego domu-pustelni rozmawia
Paulina Sieniuć. >>>
FENIKS Z GRUZÓW Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie
na warsztatach ramach projektu Fenix
Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami,
poznawali historię miasta i sztukę
w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów
w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami
Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik. >>>
CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów.
Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy
trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie
bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego
prace często wykonane z delikatnej porcelany
noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa
zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy
ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego
roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
PLAŻA W POURVILLE Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął. >>>
ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym
się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy
wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem
od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik. >>>
UTOPIE DEMOTYCZNE O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych
dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal
College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik. >>>
MOC WODY Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych
projektów architekta Jakuba Szczęsnego.
Najnowszy to instalacja oczyszczająca
wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych.
Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości
o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą
na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna
Świątkowska. >>>
MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie
humoru oraz osobliwą formę, uprawia
malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem.
Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa.
Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim,
laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta
dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał
Krzysztof Gutfrański. >>>
(...) Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów
Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy,
co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie. >>>
PISAĆ GOLONKĄ Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa
się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“,
pochodzącym z lat 80. Można go pobrać
zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda
i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem,
projektowaniem krojów pism i krytyką
liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej
sławy twórcami współczesnej typografii.
Rozmawiał z nimi Karol Betlej. >>>
ŚWIATŁOTRYSK W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu
stanął właśnie jego neon, wielka szklanka
różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim,
piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych
rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu
do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
SZUKAM DZIWNYCH METAFOR Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco
polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego
przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża
się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować,
to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków
filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej. >>>
ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze,
a także o barwnych interwencjach urbanistycznych
z Kasią Przezwańską, autorką interwencji
będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie
rozmawia Kamila Rogowska. >>>
NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe
mieszkanka budowane teraz, są mniejsze,
niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem
Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem
muzycznym, blogerem, autorem książki
Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia
Agata Pyzik. >>>
TYMCZASOWE FORMY OPORU To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej
lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych
budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki. >>>
CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
DIS NA SZTUKĘ Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota. >>>
WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIEZALEŻNI Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder >>>
UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY O nadzorze i kontroli można obszernie
teoretyzować, jednak szybko dochodzi się
do prawdy, która mówi, że teoria to jedno,
a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu
kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta,
konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim
folku z Grzegorzem Drozdem, autorem
projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof
Gutfrański. >>>
OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska. >>>
RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie
w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła
Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona
i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki
(Muzeum Sztuki Nowoczesnej). >>>
WZORCOWY MODEL ZNIKANIA Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy?
Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie
powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża
w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych
scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział,
o mikropraktykach, o prywatnych utopiach
z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu
Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna
Świątkowska i Krzysztof Gutfrański. >>>
DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA? Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach
rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących
się krów nikogo nie dziwił. Na początku
lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki
osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym
roku konkurs na koncepcję mającego tam
stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje
młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się
z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy
funkcjonowania domów kultury. Z autorami
zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską,
Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem,
rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
COŚ TAM JEST Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co
fotografowałem było potem niszczone, znikało.
Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście
wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku,
najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja
Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez
nowojorską galerię Location One, rozmawia
z artystą Bogna Świątkowska. >>>
BROŃ DO WYMIANY IDEI Reel Geographies to projekt dotyczący przemian
politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły
w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji
społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60.,
70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet
materiały operacyjne służb specjalnych,
szczególną uwagę poświęca relacji człowiek-
-massmedia. W przededniu prezentacji polskich
filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką
Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego,
rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop
znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez
dekady była medium, za pomocą którego snuto
futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej
zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już
nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej
przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł
Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor
bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org).
Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk. >>>
STRZELAM Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić
rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy,
ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms
w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
INSTYTUCJA SEKTORA π [pi] To instytucja kultury zupełnie nowego typu.
Całkowicie niezależna, powołana przez osoby,
znane z antysystemowych poglądów. Jest
czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią
działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż
istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji
kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za
nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje
powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek
Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem
Gutfrańskim. >>>
ABCADŁO DRUŻYNY A ,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa
się po wejściu do nowopowstałej galerii A.
Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma
być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria
komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym
toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie
doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię
A jej założycielki, sztuka ma być zarówno
produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką
Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia
Paulina Jeziorek. >>>
CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA „Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu
w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem
absurdu. Do tej pory wyszło siedem
numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia
z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy”
do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny
alarm i ewakuację paru instytucji
kulturalnych. O graficznym krytycyzmie,
poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym
terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu
za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu
„Krecha” rozmawia Kuba Szreder >>>
BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki >>>
UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ? Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska >>>
NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym
Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale
Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska
i Roman Rutkowski. >>>
NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu
i strategii włączania potrzeb użytkowników
w proces planowania przestrzeni miejskiej,
z architektką Olą Wasilkowską rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY. >>>
REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk. >>>
POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma
powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje
się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera.
Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną
dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem
Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008. >>>
NIE MA SORRY Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna. >>>
SOMETHING MUST BREAK Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi.
O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy. >>>
SIŁA SŁABOŚCI Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska. >>>
NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam. >>>
TAKI MAMY REAL MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość. >>>
CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska >>>
PANOWANIE NAD OBRAZEM Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty. >>>
NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
TOMASZ ZIMOCH: BONIEK! Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007. >>>
KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości. >>>
NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata. >>>
NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY! O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska. >>>
NIEWIDZIALNA CENTRALA Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska >>>
CO TO W OGÓLE JEST? "Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle".
O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM >>>
Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska >>>
WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia. >>>
JESTEM NA MIEJSCU Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA >>>
POP.AMIĘTANE Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI >>>
INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA. >>>
LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz >>>
BUNT INDYWIDUALNY Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania! >>>
SZTUKA JEDNORAZOWA Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA >>>
|
|
 |
REKLAMA 
|