 |
 |
|
 |



|
BUNT INDYWIDUALNY [2006-02-13]
Przeczytaj ciekawą rozmowę z Jankiem Simonem (1977) – piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania! Spotkaliśmy się z nim w CSW, gdzie podczas III odsłony cyklu „W samym centrum uwagi” prezentował wystawę pt. Pożar Kwatery Głównej Straży Pożarnej. W rozmowie opowiadał o swojej brydżowej przeszłości, szczęściu, marzeniach i osobistej walce z systemem. Miłośnik wysokich temperatur i adrenaliny, który swój najnowszy projekt zrealizował na Madagaskarze.
Bogna Świątkowska: Na czym zakończyłeś wywiad, który miałeś przed chwilą? Może pociągniemy wątek.
Ach, nie była to żadna sentencja.
Jako zdeklarowana przeciwniczka interpretacji chciałam porozmawiać po prostu o tobie. Znalazłam dużo fajnych informacji na twój temat. Mianowicie podoba mi się, że byłeś sześciokrotnym mistrzem w brydżu...
Byłem.
Co lubisz w tej grze?
Zacząłem grać w brydża w szóstej klasie podstawówki.
A kto cię uczył?
Mój ojciec grał w brydża, a potem się zapisałem do kółka brydżowego.
Czyli miałeś 11 lat. Wtedy kiedy twoi kumple biegali i grali w piłkę, ty siedziałeś ze starszymi od siebie ludźmi i grałeś w brydża...
Nie, tam byli młodzi ludzie, w moim wieku, to było młodzieżowe kółko brydżowe. W liceum zacząłem brać udział w mistrzostwach Polski, to było fajne, bo dzięki temu wyjeżdżało się na Zachód. To był sam początek lat 90., kiedy ludzie nie wyjeżdżali za dużo, a ja dzięki temu jeździłem po Europie. Potem zostałem zdyskwalifikowany za picie na wyjazdach.
Nadal grasz?
Nie, nie. Zostałem zdyskwalifikowany, poszedłem na studia i stwierdziłem, że olewam; żeby to ciągnąć poważnie, to za dużo czasu by mi to zajmowało, a mnie już interesowały inne rzeczy.
A co cię wtedy pociągnęło w brydżu?
To jest intelektualna rozrywka na wysokim poziomie. Lubię grać w różne rzeczy, lubię gry.
A w co jeszcze grywasz?
Na komputerze czasami.
To, że lubisz grać, widać w twoich pracach.
Rywalizacja - to było fajne, dużo emocji pozytywnych.
A inne dyscypliny sportowe?
No grałem też w tenisa, ale to w podstawówce.
Czy też cię zdyskwalifikowali?
Nie, w tenisa nie.
Jeśli chodzi o brydża to spodziewałam się raczej historii o dziadku, który wciągnął wnuka do brydża, bo brakowało czwartego.
Nie, nie mam niestety żadnego dziadka.
Znalazłam też taką informację, wszystko to napisał Janek Sowa, że lubisz podróże. Jeśli jeździsz tam, gdzie wystawiasz, to chyba sporo jeździsz? Który kraj był bardziej egzotyczny, Rumunia czy Stany Zjednoczone?
W ogóle, jak się jeździ z wystawami, to ma się bardzo mały kontakt z jakąś realnością tych krajów. Większość czasu spędza się w galerii, poznaje się artystów, którzy myślą podobnie tak, że mało się tak naprawdę widzi z tego świata. Najbardziej egzotyczne były dla mnie Indie, ale to nie było związane z żadną wystawą. Pojechaliśmy tam, na pierwszym roku studiów i to był dla mnie rzeczywiście szok. A teraz wszystkie wyjazdy związane ze sztuką wyglądają dosyć podobnie. Miejsce nie jest takie ważne. Na pewno egzotyczny był dla mnie Nowy Jork, dlatego, że tam można znaleźć świat sztuki w jej najgorszych przejawach czyli trzysta galerii komercyjnych na pięciu ulicach, taka drastyczna różnica pomiędzy tym całym systemem, a tysiącami artystów, którzy się tam dobijają To jest skrajnie zdehumanizowane, segregatory dokumentacji, spotkania… Ląduje to w koszu potem i następny, i następny. 50 tys. artystów, którzy mieszkają w jednej dzielnicy i próbują się wbić do tych trzystu galerii. Nie, to było dla mnie nieprzyjemne doświadczenie.
Ale ty przechodziłeś przez coś takiego, próbowałeś się załapać do jakiejś galerii?
Pojechałem tam na zaproszenie Moniki Fabiańskiej z Instytutu Polskiego w Nowym Jorku i ona zorganizowała mi trochę spotkań w galeriach. Szybko stwierdziłem, że to w ogóle jest nie dla mnie i jakoś się z tego wymiksowałem. Nie przechodziłem tego w taki sposób, jak przechodzą to ludzie, którzy tam mieszkają i tracą lata na to, żeby jakoś się gdzieś dobić. W kwietniu (2006) lecę na miesiąc na Madagaskar, mam nadzieję, że tam będzie egzotycznie.
Opowiedz o tym pomyśle. Co tam będziesz robił?
Organizuję tam fikcyjną wystawę sztuki polskiej Rok Polski na Madagaskarze. To jest mój autorski projekt. W latach trzydziestych rząd Polski chciał skolonizować Madagaskar i ja teraz odtwarzam tą próbę. Jadę tam kompletnie bez żadnego przygotowania, przeczytałem tylko kilka relacji z różnych wypraw z lat 30. i tyle. Chcę odtworzyć wrażenie zaskoczenia i odkrywania nieznanego, które było udziałem tych podróżników, kiedy nie było jeszcze Lonely Planet i internetu. Także nie wiem zupełnie czego się mam tam spodziewać. Biorę ze sobą prace pięciu artystów i mam zamiar zrobić gdzieś tam wystawę. Nie wiem gdzie, może w galerii jeżeli taką znajdę, albo w wynajętym sklepie, albo po prostu gdzieś pod gołym niebem. Do projektu zaprosiłem artystów z Europy Wschodniej, i okazało się że z ich prac można złożyć wystawę, która idealnie opisuje obecną sytuację w Polsce. To jest ciekawe, w jaki sposób pojęcie narodu czy patriotyzmu zmieniło się od tamtych czasów i ta wyprawa gdzieś tam dotyka tego problemu. Efekty będzie można zobaczyć w październiku w Galerii Atlas Sztuki w Łodzi, która jest producentem całej imprezy [podczas pobytu na Madagaskarze Janek prowadził bloga www.rokpolskinamadagaskarze.blog.pl]
Jesteś zwolennikiem buntu, sprzeciwiania się systemowi. Otrzymaliśmy takie oświadczenie napisane przez Marcina Krasnego, że jako zwolennik buntu indywidualnego podejmujesz ten temat w swoich pracach. Czy to jest jego deklaracja, czy jest też twoja?
Marta Tychmanowicz: Czy jesteś anarchistą w życiu osobistym?
Na pewno anarchia przejawia się w moim przypadku w tym, że nie mam generalnie żadnych autorytetów.
Opowiedz o tym buncie indywidualnym.
Bunt – to jest słowo trochę skompromitowane i obciążone.
Uważasz, że anarchia nie jest bardziej skompromitowana przez to, co jej się zdarzyło przez ostatnie sto lat?
No nie, anarchia nie jest skompromitowana, bo znaczenie słowa anarchia nie jest zmienione przez system, tak jak jest w przypadku słowa „bunt”. Bunt to jest na przykład kupowanie komórki heya. Anarchia to jest jakaś ideologia, która ma bardzo różne odcienie, czasami zresztą odległe od siebie i nie uważam żeby była w jakiś sposób skompromitowana. Natomiast ja tę anarchię rozumiem jako niechęć do władzy wszelkiego rodzaju.
Czyli nie chodzisz na wybory?
Nie. To jest też banalny przykład ale nie, nie chodzę na wybory. Mam świadomość tego, że się nie da uciec od systemu w ogóle, tak kompletnie, wyprowadzić się w Beskid Niski, mieszkać w szałasie i zbierać sobie korę. Nie mam takiej determinacji i odwagi żeby się tam wynieść i nie wiem czy to ma jakikolwiek sens. Wiadomo, że jest się w jakiś sposób uwarunkowanym przez całą tą władzę, konsumpcję, system. I mam tego świadomość, dlatego bym takiego słowa jak bunt nie używał Na przykład ta wystawa [W samym centrum uwagi. Część III. Pożar Kwatery Głównej Straży Pożarnej – przyp. red.] też jest próbą szukania dziury w systemie, i chociaż wiem, że jestem w nim cały to się zastanawiam jak można by wykorzystać ten system zanim on wykorzysta mnie. Lubię robić psikusy – to jest może dobre słowo. Nie jestem w stanie systemu rozwalić, ale mogę do niego jakoś strzelić haczykiem z procy, wtedy to jest dla mnie przyjemność. Wydaje mi się, że chodzi też o jakąś przyjemność, realizację, a ona jest możliwa tylko w obrębie systemu. Czyli trzeba jakoś się w tym znaleźć, co jest trudne. A wątek typu bunt w masowej kulturze jest taką pseudokrytyką, to jest takie alibi, że niby się buntujemy, nie kupujemy produktów chińskich albo czegoś innego, ale to jest w stu procentach kontrolowane przez system i tak naprawdę dajemy się manipulować.
Czyli stosujesz technikę obrony polegającą na tym, że wynajdujesz szczeliny w systemie, przez które można dokuczyć i w dodatku masz przy tym niezłą zabawę Wszystkie twoje projekty, bardzo mocno odwołują się też do poczucia humoru, do dystansu, który trzeba mieć w sobie, żeby móc w ogóle jakoś ucieszyć się z nich. Ale też wszystkie Twoje prace mogą być odebrane przez osoby mniej wrażliwe w bardzo powierzchowny sposób.
Dla mnie najważniejszą sprawą jest przyjemność, euforia wynikająca z produkcji artystycznej. To czy bym chciał coś zmienić przez swoje prace to kwestia drugorzędna. Jest we mnie jakaś taka utopijna nadzieja, że tylko wtedy jeżeli naprawdę będę robił to, co na co mam ochotę i co sprawia mi przyjemność, to wyniknie z tego coś ważnego, jakiś komunikat, będę w stanie się swoimi emocjami z kimś przez to podzielić, wyjść poza siebie. Nie wiem czy to się komuś podoba, nie wiem czy prowokuję kogoś do myślenia, czy ktoś to traktuje jako żart, ale nawet jeśli tak, to zachodzi jakaś komunikacja.
MT: Myślisz o odbiorcy?
Nie, raczej nie.
XXXXX
Większość twoich prac jest interaktywna, zaprasza do współuczestniczenia. Na przykład jak puściłam Skok moim dwóm synkom, oni byli jeszcze wtedy bardzo mali i siedzieli i oglądali ten Skok. Siedem minut, osiem i czekałam co oni z tym zrobią. No i po takim dłuższym czasie ten starszy zapytał: mamo kiedy on wyląduje? Ale też nie było cienia zdziwienia, że coś jest nie halo, kompletnie nie zorientowali się, bo byli za młodzi, że to jest manipulacja rzeczywistością, tylko przyjęli tę przygodę z całym dobrodziejstwem. I ta praca jest takim przyjemnym zaproszeniem dla odbiorcy do tego żeby przeżyć z nią przygodę. Przypuszczam, że twoje prace spotykają się z bardzo żywiołową reakcją publiczności, wszyscy się cieszą, komentują; aż tak intensywny kontakt z widzem nie zdarza się często.
Nie wiem, ale to nie wynika z tego, żebym myślał jakoś o widzu. Może tutaj się potwierdza to, co przed chwilą powiedziałem, że najfajniejsze dla widza rzeczy powstają jak się o nim nie myśli. Nie myślę o widzu i coraz mniej myślę o wystawach, o tym, co tam na końcu się znajduje. Interesuje mnie proces, proces produkcji po prostu, to, co się dzieje, jak ja te prace robię. Praca, która jest na wystawie, to nie jest wszystko. Ona istniała wcześniej, jak ją robiłem.
MT: Ale nie zależy ci na tym, żeby opowiedzieć widzom o tym procesie skoro jest taki ważny?
Widzowie widzą jego efekty, w niektórych pracach jest to jakby bardziej wyciągnięte, w innych nie, ale niekoniecznie zależy mi na tym żeby proces był w stu procentach odczytywany.
MT: A pytając o tę anarchię w twoim życiu, to masz coś takiego, że pokonujesz swoje własne granice w jakiś sposób, przez sztukę czy w ogóle? Tu jest skojarzenie ja – system, ale można jednak o nim nie myśleć i buntować się w zakresie bardzo wąskim, pokonywać siebie.
To jest w sumie ważne pytanie, dużo o tym myślę. Są dwie strategie. Albo możesz swoje wady przekuć na zalety, albo jesteś jaki jesteś i robisz taką sztukę, która w stu procentach jest tego odbiciem. To jest jedna z możliwych strategii. A druga strategia jest taka, że przez tę sztukę możesz próbować się zmienić na lepsze. Nie wiem, przezwyciężyć te swoje wady, ograniczenia, np. Robert Kuśmirowski, jest przykładem takiego nadczłowieka. Nie istnieją ograniczenia, on je w swojej sztuce przekracza. Ja się właśnie nad tym pytaniem zastanawiam i zbliżam się raczej do trzeciej drogi, pomiędzy; żeby grać z tymi swoimi ograniczeniami, trochę wykorzystywać, trochę mieć przyjemność z tego, że się przekracza. Niektóre z moich prac powstawały w taki sposób, który jest zupełnie sprzeczny z moją osobowością. Ja jestem bałaganiarzem, w moim życiu generalnie panuje chaos.
A która z tych prac jest sprzeczna?
Na przykład ten kalkulator oszukujący. To były dwa miesiące żmudnej, precyzyjnej i w sumie nudnej pracy, takiej jak lutowanie, jakieś łączenia kabelków, czterysta różnych kombinacji, sprawdzania, taki mrówczy proces. Ta praca zupełnie nie jest wyrazem mojej osobowości.
Wykonujesz wszystko sam?
Tak, wszystko sam robię. To też wynika z mojego planu, prace są różne, czasami muszę się uczyć nowych rzeczy. Robiłem ten zegarek na przykład, to był taki eksperyment – zrobienie zegarka, nauczenie się tego z Internetu.
I ile to zajęło?
Z miesiąc. I to jest zgodne z moją osobowością w jakiś sposób, bo to jest wyraz mojej ciekawości. Przez to, że te projekty się wiążą z jakimiś bardzo różnymi mediami, technologiami, to cały czas można pobudzać swoją ciekawość. Teraz na przykład konstruuję w domu materiały wybuchowe.
Adrenalina.
Tak, adrenalina ostra. Wysadzanie to jest w ogóle niezła przyjemność, erotyczny ma jakiś aspekt w sobie, czuje się w sobie siłę eksplozji, naprawdę.
Ale co na przykład wysadziłeś w powietrze?
Wysadziłem w powietrze kukłę, malarza. To było w sumie kilka wysadzeń.
Powiedz mi, bo jestem bardzo ciekawa, jak wpadasz na pomysł, że chcesz zrobić projekt? Jak to się dzieje? Jak dokonujesz selekcji? Jak znajdujesz te pomysły, gdzie jesteś jak ci one przychodzą do głowy?
W przeróżnych momentach.
Jeden przykład.
No wiesz, nagle się pojawia ten pomysł w głowie, to jest irracjonalne.
Idziesz sobie ulicą...
No, na przykład. Idę na spacer, spacery są dla mnie ważne, dużo pomysłów mi do głowy przychodzi na spacerach. Dlatego zima mnie strasznie dołuje, bo zimą nie mogę chodzić na spacery. Nie wiem, przeróżnie, nie ma reguły. Zapisuję to wszystko. Mam dużo pomysłów, dużo też przez to, że palę trochę jointów. Wiadomo, że po jointach przychodzi do głowy dużo pomysłów, z których większość to jest sieczka. Ale dużo dobrych pomysłów i potem trochę pracy, który z tych pomysłów wybrać i dlaczego.
Ale wróćmy do wątku przekraczania własnych ograniczeń, wybierasz taki projekt, jak ten zegarek elektroniczny, czyli wybierasz projekt, który będziesz sam realizował, nie masz zielonego pojęcia, jak to zrobić. Czy w procesie wyboru masz taki moment zawahania „nie dam rady tego zrobić” i odstawiasz to na dalszy tor? Czy jesteś na tyle uparty, sobie myślisz „to jest fajny projekt i choćbym się na tym kompletnie nie znał to właśnie to zrealizuję”?
Raczej mam taki upór, że jak chcę coś zrobić to w końcu mi się to udaje, lepiej czy gorzej, ale udaje mi się zrobić. Natomiast wiadomo, że często jest tak, że motywem jest deadline po prostu. Jak mam wystawę, na której to muszę pokazać, to muszę to skończyć. Jeżeli nie ma wystawy to się zdarza, że odkładam taki pomysł. Ale nawet wtedy jest już na takim etapie, niedaleko do skończenia.
Z której pracy jesteś najbardziej zadowolony?
Wiesz co, nie mam takiej pracy. Ale na przykład wczoraj, tutaj w CSW miałem wykład, z którego byłem bardzo zadowolony [Jadalne rośliny i zwierzęta Mazowsza, styczeń 2006 – przyp. red.]. Nie da się też porównywać swoich emocji związanych z różnymi pracami.
Chciałam teraz porozmawiać o twoich fascynacjach niezwiązanych za bardzo ze sztuką. Bo to nie było takie oczywiste od początku, że zostaniesz artystą?
No bardzo mi się udało, miałem dużo szczęścia.
Kiedy był ten moment, w którym zacząłeś się zajmować sztuką?
Najpierw zajmowałem się vjingiem [jako Vj Jansi – przyp. red.], jakimiś takimi akcjami.
Już tego nie robisz?
Nie, nie. W ogóle interesowałem się sztuką. Studiowałem jakieś humanistyczne rzeczy, ale interesowałem się sztuką.
Ale jednak jest niewielu artystów, którzy nie studiowali na ASP.
Na studiach miałem plan taki żeby też działać akademicko, ale w pewnym momencie jakby dotarło do mnie, że to nie dla mnie tak naprawdę ze względu na całą strukturę działania, relacje z profesorem-autorytetem.
No, a potem, miałem trochę szczęścia przez to, że moja praca Carpet Invaders pojawiła się na wystawie młodej sztuki w Krakowie Novart.pl i tam została zauważona i zacząłem mieć coraz więcej i więcej propozycji i tak jest od 3 lat.
Ale to, że ta praca tam zaistniała to też szczęście, nie?
To było wielkie szczęście, mnie się udało sprawnie wejść w system produkcji, że robię wystawy, żyję z tego, że się tym zajmuję. Nie miałem czegoś takiego, że 10 lat rysowałem coś w domu i czekałem aż ktoś mnie odkryje. Pierwsza praca, którą zrobiłem i pokazałem była od razu zauważona i pociągnęła jakieś następne. Jednak w pewnym momencie pojawia taka presja. Na początku traktowałem to tak, że super byłoby coś zrobić, no to wymyślam i robię jedną rzecz. W momencie, gdy musisz wymyślić cztery duże wystawy rocznie, to jest presja i to jest też zajebiście ciężkie.
Tak opowiadasz, jakby praca ze sztuką była w tej chwili jedyną treścią twojego życia. Tak jest?
Nie, na pewno tak nie jest. Na pewno jest jedyną treścią mojego zawodowego życia, jest to jedna z ważniejszych rzeczy w moim życiu, na pewno. Ale mam też dziewczynę, jakieś życie osobiste, które też jest dla mnie ważne. Ale na pewno sztuka pochłania mnie bardzo.
Był taki moment, że żyłeś z czegoś innego nie sztuka?
Tak, pracowałem od pierwszego roku studiów w różnych miejscach, w jakichś agencjach reklamowych, różne rzeczy robiłem. Grałem też w brydża na pieniądze. Ostatni okres to było gdzieś półtora roku pracy w takiej interaktywnej agencji reklamowej i to było zajebiście dołujące doświadczenie.
MT: Dlaczego?
BŚ: Bo praca w kombinacie dla kogoś takiego jak on jest dołującym doświadczeniem.
Po prostu po pewnym czasie nie byłem w stanie się do tej pracy zmotywować. Na początku było fajnie, zarabiałem kasę, angażowałem się, siedziałem po nocach, a po półtora roku doszedłem do tego, że się spóźniałem codziennie po dwie godziny, nie byłem w stanie się zmusić do niczego i w pewnym momencie stwierdziłem, że już nie będę przeciągał struny i się zwolniłem. To była taka zajebista ulga, że już nie muszę pracować.
Super, ja też to miałam ostatnio, zwolnić się z pracy (dla powstającego w Warszawie Muzeum Sztuki Nowoczesnej) to najlepsze doświadczenie, najlepszy speed.
Super zajebiste po prostu. To jest triumf człowieka nad systemem, że się zwalniasz i ten pierwszy dzień, kiedy nic nie musisz.
Tak, ja nawet wymyśliłam żeby zrobić coś w rodzaju takich wczasów bez wyjeżdżania z miasta, bardzo prosty system jak uszczęśliwiać ludzi. Zatrudniać ich w bardzo niekorzystnych warunkach, niech pracują, trzy miesiące takiego totalnego upodlenia i później żeby ich zwolnić z tej pracy. I miesiąc euforii i szczęścia gotowy. To byłaby super jazda. Czyli twoje życie świetnie się toczy?
To nie jest też tak, no bo to działanie ze sztuką to jest zajebista ilość i stresu i takich ciężkich jazd, depresji.
Opowiadałeś o tym, że jak się jeździ z jednego miejsca do drugiego za swoją wystawą. Ja w swoim życiu zrobiłam trochę wywiadów z muzykami popowymi, rockowymi i innymi i twoja wypowiedź była dokładnym cytatem z ich wypowiedzi, że jak jedziesz gdzieś na koncerty, to idziesz na koncert, potem wracasz do hotelu, śpisz i jedziesz dalej.
Pewnie z muzykami to jest jeszcze bardziej drastyczne niż z artystami. Ale tak to wygląda. Chociaż na przykład wyjazd do Bukaresztu to była dla mnie super akcja, tam było bardzo fajnie. Współpraca z takimi niszowymi instytucjami jest znacznie ciekawsza. W Rumunii wystawa była w prywatnym mieszkaniu. Praca z topowymi instytucjami wygląda zupełnie inaczej. Na wystawie w Kunsthalle w Hamburgu czułem się wyalienowany, jakiś biznes, bankierzy w garniturach… Innym miejscem była Słowacja, gdzie dzięki kontaktom miałem wystawę w niezależnej galerii. To jest fajne, bo to ludzie w moim wieku, mniej więcej z tego samego pokolenia, mający podobne poglądy, wartości i to jest taka żywa wymiana, rzeczywiście. I teraz przy tym projekcie madagaskarskim też będę współpracował ze znajomymi artystami.
A są rzeczy, które chcesz zrobić? Czy są jakieś obszary, które są ci szczególnie bliskie i chciałbyś się nimi zajmować?
Trochę ten projekt madagaskarski realizuje taki mój cel, żeby nawiązać bliższą współpracę z jakimiś ludźmi ze wschodniej Europy. Zapraszam do niego różnych znanych mi i nieznanych artystów żeby stworzyć taki network wschodnioeuropejski, nie wiem czy grupę, ale taki międzynarodowy network galeryjno-artystyczny, ludzi, którzy podobnie myślą, używają podobnych strategii. Chciałbym też założyć galerię.
Zbyszek Rogalski, Marcin Maciejowski czy Wilhelm Sasnal sprzedają swoje obrazy, a jak jest z artystą, który posługuje się takimi środkami wyrazu, jak ty? Czy ktoś kupuje twoje prace?
No zdarza się.
W Rastrze ja kupuję twoje prace.
Kupiłaś Małysza, tak?
Tak i kupiłabym też pułapkę na wiewiórki, tylko że mi szkoda było wiewiórek jako takich, ale serio mówiąc, jak to jest z rynkiem na te prace?
Finansowanie mojej egzystencji jest jakby dosyć niepewne i pochodzi z różnych źródeł, które się nagle pojawiają. Kończą mi się pieniądze, a tu nagle się pojawia jakaś opcja. Trochę prac kupiły ode mnie publiczne kolekcje jak na przykład CSW, Bunkier w Krakowie, Znaki Czasu w Łodzi, Muzeum Narodowe.
A prywatne osoby?
Rozmawiam teraz z jednym prywatnym kolekcjonerem z Polski. Nie mam też żadnej galerii, która by mnie reprezentowała.
Ale musisz sobie jakoś dawać radę. Myślisz o tym, kombinujesz, czy olewasz aspekty ekonomiczne i liczysz na szczęście?
No raczej liczę na szczęście.
Powoli wyłania się bardzo precyzyjny obraz twojej osobowości: chaotyczny, niezdyscyplinowany, nie znosi autorytetów i w dodatku nie myśli, co będzie jutro.
No nie wiem.
Ale jest to bardzo korzystny obraz.
No wiadomo, że jak nie mam pieniędzy to kombinuję jak je zdobyć. Pieniędzy ze sztuki nie da się wykombinować, czyli one się po prostu zdarzają, jak ktoś coś kupi. Co właściwie zupełnie nie zależy od artysty. Każdy stara się robić jak najlepsze prace i często daje z siebie wszystko, a potem ktoś to albo kupi albo nie.
Zdarzyło ci się w ostatnim czasie pracować po to, żeby mieć kawałek pieniądza robiąc zupełnie coś innego?
Rzadko, ale zdarzało mi się. Przed wakacjami, jakieś strony internetowe, pokazy filmowe, tak. Ale przez ten rok mam pewność, że nie będę się musiał w ogóle się takimi rzeczami zajmować. A poza tym, to jest loteria, nie wiadomo, może się okazać, że będzie to coraz lepiej wyglądało, albo może być jakiś krach.
Czy śledzisz to, co się dzieje w polskiej młodej sztuce, zwracasz na to uwagę?
No, trochę tak ale nie na tyle żeby gdzieś jeździć, oglądać wystawy. Jak jestem w Krakowie to chodzę na wszystkie wystawy.
I co myślisz? Masz refleksje na temat młodej, polskiej sztuki, o której się tak dużo mówi?
Rynek sztuki się rodzi teraz w Polsce, jest coraz więcej galerii, coraz więcej się mówi o kolekcjonowaniu, powstaje Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które tworzy hierarchię, punkt odniesienia do rynku, bo będzie tworzyć kolekcję. Ale czym jest i jaka jest młoda polska sztuka, tego nie wiem, nie można generalizować. Ale jakbym teraz miał pieniądze to bym inwestował na pewno w młodą sztukę, ale nie mam tego problemu.
MT: A masz ulubionego polskiego artystę? Takiego, z którym chciałbyś na przykład zrobić projekt?
Tak, to jest Paweł Althamer, nie wiem czy chciałbym zrobić z nim projekt, ale to dla mnie zdecydowanie numer 1 jeżeli chodzi o artystów w Polsce.
Powiedz nam, a czyje prace byś kupował?
Na przykład Tomka Kozaka, Agnieszki Kalinowskiej.
A czytasz pisma o sztuce?
Czytam „Obieg” internetowy i drukowany, ale nic nie prenumeruję, nie mam też jakiejś presji żeby śledzić wszystko, co się dzieje. Ostatnio dużo czytam manifestów i korespondencji artystów, to dla mnie jest ciekawe historycznie.
A zbierasz się do napisania swojego manifestu?
Manifest to jest bardzo dużo powiedziane, ale mam statement, jak się wysyła jakąś swoją dokumentację to zawsze musi być statement czyli taka strona, na której piszesz 20 zdań tekstu o tym, co robisz. To jest może mniej zobowiązujące niż manifest, bo manifest to jest podniosła rzecz, wszystko w nim powinno już być, a statement jest taki luźniejszy. Poza tym w moim przypadku dosyć często się zmienia i ewoluuje.
Co tam jest najważniejszego? Jakie jest pierwsze zdanie?
Że jestem ateistą i antyhumanistą.
Możesz to jakoś rozwinąć?
No ateistą, to wiadomo, a antyhumanistą, w tym sensie, że mnie mało człowiek w sztuce interesuje, jest dla mnie zupełnie nieatrakcyjny. To znaczy może nie człowiek ale to, co wszyscy ludzie mają wspólnego – to jest jakieś jądro humanizmu dla mnie – wszyscy jesteśmy ludźmi i to jest jakiś punkt wyjścia. Dla mnie bardziej interesujące jest to co nas różni. W moim światopoglądzie też go nie ma, jest za to szeroko rozumiana polityka. Nie interesują mnie kategorie takie jak lęki egzystencjalne, bezsens, pustka, samotność człowieka we wszechświecie, horror vacui i tak dalej.
Bardzo ci za to dziękujemy… A co to Janek znaczy, że ty jesteś postkonceptualny?
To znaczy że jakoś odnoszę się do konceptualizmu, który nota bene jest pojęciem o mniej więcej tylu różnych i często sprzecznych znaczeniach co postmodernizm. Dla mnie konceptualizm to przede wszystkim prymat pomysłu nad realizacją. I to gdzieś w moich działaniach jest, ale też jest w nich jakaś ciągła próba wyjścia poza to założenie i badanie strategii znajdujących się gdzieś na granicy pomysłu i realizacji. Post to jest taka relacja zaprzeczająca, bo ja gdzieś tam jestem przeciwny konceptualizmowi. Dla mnie realizacja też jest istotna.
Czy uważasz, że podlegasz, czy też jesteś pod wpływem ducha czasu?
No trochę tak, na pewno. Jakoś ta wystawa na przykład [W samym centrum uwagi. Część III. Pożar Kwatery Głównej Straży Pożarnej – przyp. red.] jest komentarzem czasów współczesnych, czyli takich apokaliptycznych sytuacji, które się teraz pojawiają, tych wszystkich filmów katastroficznych, survivalu, masowej formy. Staram się odnosić do ducha czasu, ale raczej krytycznie chociaż też trochę mnie to fascynuje.
XXXXXX
Byłam w Bytomiu i nie mogłam przyjść na twój wczorajszy wykład w CSW i Marta zadzwoniła do mnie, mówiąc, że było tam mistrzowskie zdarzenie z chlebem mechanicznym w roli głównej. Co to za akcja z tym chlebem?
Jest na wystawie, można ten chleb zobaczyć.
O, to muszę go zobaczyć!
MT: A ja go na wernisażu nie widziałam.
No bo na tej wystawie rzeczy się pojawiają i znikają. Ze względu na to, że Zamek się spóźnił z zamówieniem części do chleba ze Stanów to pojawił się za późno na wystawie.
MT: Ten chleb, to jest wielki karaluch! Sam go skonstruowałeś?
Tak i nie bo go trochę konstruowałem, ale sam mechanizm jest złożony z gotowych elementów.
MT: Aha, a chleb jest z Polski?
Tak, to polski chleb.
A jak się nazywa ten chleb właściwie?
Bez nazwy. Bez tytułu.
MT: Skąd pomysł na ten wykład, z którego jesteś tak zadowolony? Było jak na lekcji biologii.
Robiłem go wcześniej w Niemczech, a propos takiego projektu o przyszłości i było to w burżuazyjnym mieście w Niemczech, w takiej instytucji, gdzie prawnicy i lekarze wspierają sztukę i stwierdziłem, że zrobię im wykład o jedzeniu kory i dżdżownic wyrażając w ten sposób swoją niechęć do ich stylu życia.
I co oni z tym zrobili?
Podobało im się. A później, przy okazji tej wystawy stwierdziłem, że też włączę ten wykład jako taki quasi performans i że użyję wystawy jako scenografii, czyli miała powstać taka para-teatralna forma, że chleb chodzi, kartki się drukują…
No wiem. Chaos. To bardzo żałuję, że mnie nie było
Ale teraz ciężko o korę, korę można by znaleźć jeszcze, ale ciężko o jakieś inne rzeczy jak liście, owoce.
MT: Ale to co cię tak interesuje, to jakieś eksperymenty z jedzeniem?
Nie, to było coś, co wynikało z tego zegarka, chodziło o wejście w dziedzinę, na której się kompletnie nie znam i przeczesanie jej. Zamówiłem z Amazonu 15 książek, poradników armii amerykańskiej, jakieś książki kucharskie, książki do nauki biologii. Te książki przeglądałem i skompilowałem to w jakiejś takiej postaci, która mi się wydawała absurdalna i zaskakująca.
To jest bardzo ciekawe bo to jest wiedza, którą powinno się przekazywać z pokolenia na pokolenie. Co robić, kiedy jest głód i nie ma kompletnie nic do jedzenia. Mój dziadek, który był wywieziony Syberię po II wojnie, mówił co należy jeść, jakie gatunki trawy, jaką korę, które z ptaków warto łapać. To były absolutnie fachowe porady co robić jak przyjdzie maksymalny głód.
W Niemczech, jak robiłem ten wykład to tam było trochę starszych ludzi, którzy pamiętali wojnę i dla nich to było przypomnienie i tam to zadziałało. Dlatego chciałem to powtórzyć tutaj i bardzo jestem z tego zadowolony.
Następnym razem musi być degustacja.
Następnym razem będzie wykład o czymś innym.
MT: Tak? A o czym?
Mam kilka pomysłów. Spodobała mi się taka forma wykładów z dziedzin, na których się nie znam.
A była dyskusja po tym twoim wykładzie?
Nie, nie. Jakoś zakończyłem tak, że podziękowałem.
A jakim gazetom udzieliłeś już wywiadu w sprawie wystawy? Najbardziej entuzjastyczną recenzję napisała Dorota Jarecka w GW zaraz po jej otwarciu. Czy w związku z tym nastąpiło wielkie zainteresowanie prasy Twoją osobą?
Nie raczej nie. Ja też trochę unikam kontaktu z mediami, szczególnie takimi, których nie czytam albo nie uważam żeby były fajne. Na przykład unikam kontaktów z telewizją. Telewizję bojkotuję i jej w ogóle nie oglądam i nie mam potrzeby żeby tam występować.
A nie korciło Cię żeby zrobić jakiś projekt na temat mediów? Bo media to system.
Miałem jakąś propozycję robienia czegoś w telewizji, ale w końcu z tego nic nie wyszło. Nie mam potrzeby żeby tak działać. Ja nie lubię mediów. Z Wami fajnie się rozmawia, ale mam ogólnie złe doświadczenia z dziennikarzami, którzy zadawali mi idiotyczne pytania.
Dziękujemy Ci Janku za rozmowę.
Luty 2006, Baumgart Cafe, CSW, Warszawa
--------------------------------
<<<Jan Simon: Carpet Invaders
<<<Jan Simon: Kalkulator
<<<Jan Simon: bez tytułu
reprodukcje dzięki uprzejmości artysty

|
|
 |
WYJŚCIE AWARYJNE Powierzono mu
Polski Pawilon na 12.
Biennale Architektury
w Wenecji awaryjnie.
Wraz z Agnieszką
Kurant i Aleksandrą
Wasilkowską
przygotowuje
instalację Emergency
Exit, której tytuł
jest swoistym
komentarzem do
skomplikowanych
losów tegorocznego
konkursu na projekt
prezentowany
w Wenecji. Kim jest
Elias Redstone,
kurator tegorocznego
Pawilonu Polonia,
u źródła dowiadują
się Kaja Pawełek
i Bogna Świątkowska >>>
PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE Dla mnie polityka
to styl i sposób
bycia. Promuję
swoją politykę
przez filmowanie
momentów
szczęścia i piękna.
Opowiadam się za
nimi – z Jonasem
Mekasem, jednym
z najważniejszych
twórców
amerykańskiego kina
awangardowego,
rozmawia Paulina Gorlewska >>>
CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ? Często pyta się
artystę, co Pan chciał
przez to powiedzieć?
A to pytanie bez
odpowiedzi, bo każdy
nawet poznawszy
interpretację
autora, odbierze
dzieło po swojemu –
z Michałem Gayerem
o transmisji wrażeń
na linii artysta-widz
oraz reprodukcjach
informacji, rozmawia
Alek Hudzik. >>>
KADRY Z RZECZYWISTOŚCI Tekstów o sztuce nie
jestem już w stanie
czytać, nużą mnie
one potwornie, są
zbiorami kalek, które
nie generują żadnej
wiedzy ani informacji.
Moje zdjęcia traktuję
jako rodzaj readymade.
Jest tam
więc wszystko, co
mogłabym zrobić,
ale nie zrobię,
bo to już istnieje
w rzeczywistości
– z Agnieszką
Brzeżańską rozmawia
Agata Pyzik. >>>
OD WEWNĄTRZ Czterdzieści lat temu
należał do Weather
Underground,
radykalnej
studenckiej grupy
protestującej
przeciwko wojnie
w Wietnamie i
niesprawiedliwości
społecznej. Dziś
należy do grupy
edukatorów, którzy
domagają się
znaczącej reformy
szkolnictwa.
Właśnie ukazała
się jego kolejna
książka – tym razem
w formie komiksu,
przedstawiająca jego
poglądy na konieczną
reformę nauczania i
szkolnictwa. Z Billem
Ayersem, rozmawiają
Kamila Rogowska i
Bogna Świątkowska >>>
ZBYT LUDZKO Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków
i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz. >>>
ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
PROSTA SATYSFAKCJA Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik. >>>
POSTWANDALIZM W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
KONSEKWENCJE MODERNY Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek. >>>
ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn >>>
CO NAJMNIEJ 1 % Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii
Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum
Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
MINIMAL FETISH O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie
rozmawia Paulina Jeziorek. >>>
BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI W smutku czai się
nowoczesność. Melancholik
staje się
aktywistą, ponieważ
aktywna postawa
jest konsekwencją
rozczarowania.
Dominic Fox, filozof,
literaturoznawca,
poeta i bloger, autor
książki Cold World,
o depresji w sztuce
i aktywizmie politycznym
rozmawia
z Agatą Pyzik. >>>
ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach.
To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
SIŁA MARGINESÓW Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą
i geografią artystyczną kierowały moją
uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się
różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości”
– z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu
sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej,
postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym
piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
NARZĘDZIA ZMIANY Weneckie Biennale Architektury w tym roku
odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest
największym światowym świętem architektury,
chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia
o projektowaniu, bywa raczej na Biennale
w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych
wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają
się w architekturze/People meet in architecture.
Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu
architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem
i meta-urbanistą, rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
MAŁY DOM, WŁASNY DOM Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć. >>>
WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA Najlepszym gruntem do działania architekta
są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na
przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej
rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę
rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by
nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem
Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie
superwąskiego domu-pustelni rozmawia
Paulina Sieniuć. >>>
FENIKS Z GRUZÓW Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie
na warsztatach ramach projektu Fenix
Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami,
poznawali historię miasta i sztukę
w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów
w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami
Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik. >>>
CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów.
Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy
trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie
bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego
prace często wykonane z delikatnej porcelany
noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa
zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy
ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego
roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
PLAŻA W POURVILLE Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął. >>>
ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym
się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy
wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem
od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik. >>>
UTOPIE DEMOTYCZNE O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych
dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal
College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik. >>>
MOC WODY Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych
projektów architekta Jakuba Szczęsnego.
Najnowszy to instalacja oczyszczająca
wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych.
Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości
o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą
na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna
Świątkowska. >>>
MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie
humoru oraz osobliwą formę, uprawia
malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem.
Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa.
Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim,
laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta
dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał
Krzysztof Gutfrański. >>>
(...) Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów
Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy,
co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie. >>>
PISAĆ GOLONKĄ Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa
się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“,
pochodzącym z lat 80. Można go pobrać
zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda
i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem,
projektowaniem krojów pism i krytyką
liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej
sławy twórcami współczesnej typografii.
Rozmawiał z nimi Karol Betlej. >>>
ŚWIATŁOTRYSK W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu
stanął właśnie jego neon, wielka szklanka
różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim,
piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych
rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu
do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
SZUKAM DZIWNYCH METAFOR Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco
polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego
przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża
się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować,
to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków
filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej. >>>
ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze,
a także o barwnych interwencjach urbanistycznych
z Kasią Przezwańską, autorką interwencji
będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie
rozmawia Kamila Rogowska. >>>
NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe
mieszkanka budowane teraz, są mniejsze,
niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem
Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem
muzycznym, blogerem, autorem książki
Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia
Agata Pyzik. >>>
TYMCZASOWE FORMY OPORU To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej
lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych
budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki. >>>
CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
DIS NA SZTUKĘ Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota. >>>
WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIEZALEŻNI Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder >>>
UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY O nadzorze i kontroli można obszernie
teoretyzować, jednak szybko dochodzi się
do prawdy, która mówi, że teoria to jedno,
a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu
kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta,
konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim
folku z Grzegorzem Drozdem, autorem
projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof
Gutfrański. >>>
OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska. >>>
RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie
w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła
Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona
i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki
(Muzeum Sztuki Nowoczesnej). >>>
WZORCOWY MODEL ZNIKANIA Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy?
Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie
powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża
w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych
scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział,
o mikropraktykach, o prywatnych utopiach
z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu
Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna
Świątkowska i Krzysztof Gutfrański. >>>
DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA? Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach
rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących
się krów nikogo nie dziwił. Na początku
lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki
osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym
roku konkurs na koncepcję mającego tam
stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje
młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się
z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy
funkcjonowania domów kultury. Z autorami
zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską,
Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem,
rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
COŚ TAM JEST Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co
fotografowałem było potem niszczone, znikało.
Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście
wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku,
najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja
Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez
nowojorską galerię Location One, rozmawia
z artystą Bogna Świątkowska. >>>
BROŃ DO WYMIANY IDEI Reel Geographies to projekt dotyczący przemian
politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły
w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji
społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60.,
70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet
materiały operacyjne służb specjalnych,
szczególną uwagę poświęca relacji człowiek-
-massmedia. W przededniu prezentacji polskich
filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką
Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego,
rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop
znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez
dekady była medium, za pomocą którego snuto
futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej
zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już
nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej
przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł
Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor
bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org).
Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk. >>>
STRZELAM Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić
rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy,
ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms
w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
INSTYTUCJA SEKTORA π [pi] To instytucja kultury zupełnie nowego typu.
Całkowicie niezależna, powołana przez osoby,
znane z antysystemowych poglądów. Jest
czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią
działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż
istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji
kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za
nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje
powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek
Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem
Gutfrańskim. >>>
ABCADŁO DRUŻYNY A ,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa
się po wejściu do nowopowstałej galerii A.
Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma
być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria
komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym
toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie
doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię
A jej założycielki, sztuka ma być zarówno
produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką
Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia
Paulina Jeziorek. >>>
CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA „Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu
w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem
absurdu. Do tej pory wyszło siedem
numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia
z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy”
do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny
alarm i ewakuację paru instytucji
kulturalnych. O graficznym krytycyzmie,
poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym
terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu
za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu
„Krecha” rozmawia Kuba Szreder >>>
BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki >>>
UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ? Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska >>>
NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym
Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale
Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska
i Roman Rutkowski. >>>
NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu
i strategii włączania potrzeb użytkowników
w proces planowania przestrzeni miejskiej,
z architektką Olą Wasilkowską rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY. >>>
REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk. >>>
POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma
powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje
się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera.
Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną
dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem
Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008. >>>
NIE MA SORRY Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna. >>>
SOMETHING MUST BREAK Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi.
O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy. >>>
SIŁA SŁABOŚCI Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska. >>>
NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam. >>>
TAKI MAMY REAL MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość. >>>
CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska >>>
PANOWANIE NAD OBRAZEM Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty. >>>
NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
TOMASZ ZIMOCH: BONIEK! Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007. >>>
KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości. >>>
NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata. >>>
NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY! O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska. >>>
NIEWIDZIALNA CENTRALA Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska >>>
CO TO W OGÓLE JEST? "Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle".
O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM >>>
Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska >>>
WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia. >>>
JESTEM NA MIEJSCU Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA >>>
POP.AMIĘTANE Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI >>>
INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA. >>>
LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz >>>
BUNT INDYWIDUALNY Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania! >>>
SZTUKA JEDNORAZOWA Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA >>>
|
|
 |
REKLAMA 
|